Lara karmiła psy w wiosce. Nie były to bezpańskie psy, ale raczej zwierzęta domowe. Biegają wokół żebrząc, to wioska.
Żebrzą w pobliżu sklepu. A jej nie było żal kupować im galaretki z puszki czy pasztetu z wątróbki. To było obfite, tłuste, pyszne. I dużo tego!
Jeden pies wyglądał jak pasterz. Ale nie owczarka. Drugi wyglądał jak jamnik, z krótkimi nogami. Ale nie jamnik.
Lara wyszła ze sklepu i dała im jedzenie. Podszedł starszy mężczyzna. Zaczął patrzeć, jak psy jedzą.
I zaczął udzielać rad. Nie trzeba tak odrywać kawałków galaretowatego mięsa.

Uważał, że Lara niesprawiedliwie rozdaje jedzenie. Powinnaś dawać mniej małemu psu. On jest mniejszy! Zjada szybko i prosi o więcej. Duży pies je wolniej i jest skromniejszy.
Powinnam najpierw dać mu galaretkę, a potem pasztet. Pasztet smakuje lepiej. Powinien być podawany na deser. Ponieważ zjedli pasztet, a galaretka nie sprawia im przyjemności.
Tak się nie podaje jedzenia z ręki. Pies może mnie ugryźć. Trzeba to zrobić inaczej! Dajesz psu otwartą dłonią, otwierasz dłoń, a następnie dajesz psu.
Wśród gradu krytyki i upomnień, Lara podał jedzenie i poszedł do samochodu. Mężczyzna został, by porozmawiać z psami.
Wyjaśnił mniejszemu, że je zbyt szybko. „Nie możesz poczuć smaku. Możesz się udławić”.
Lara nic nie powiedziała. Ogólnie rzecz biorąc, starała się postępować zgodnie z instrukcjami doradcy. Nie powiedziała: „Kup własną kiełbasę lub chleb. I odpowiednio karm psy! A ja będę obserwować i uczyć się.”
Może ten człowiek po prostu nie ma pieniędzy. Może wydał je wszystkie na puszkę napoju, którą pił, gdy uczył Larę, jak czynić dobro.
Ale jak tylko zaczniesz robić coś dobrze, na pewno pojawi się ktoś, kto cię skrytykuje i nauczy. Dawać cenne rady i popijać drinka. Nie wydając ani grosza, by kupić komuś choćby bochenek chleba.
Nauczą cię wszystkiego. Jak myć podłogę. Jak ugotować barszcz. Jak prawidłowo odkurzać. Jak prawidłowo prasować pranie. Jak zarabiać pieniądze. Jak wygodniej nosić ciężary. Jak opiekować się chorymi. Jak komuś pomóc.
A wszystko to bez wstawania z kanapy. Albo stojąc obok puszki z napojem.