Przykro to mówić, ale wkrótce nie będę miała żadnych bliskich. Z lekkim smutkiem wspominam swoją młodość, kiedy łatwo było nawiązywać przyjaźnie.
W tym beztroskim czasie przyjaźniłam się z wieloma osobami. Później niektórzy z moich przyjaciół przeprowadzili się daleko i nasza więź została zerwana.
Niektórzy z nich mieli radykalnie odmienne poglądy na życie. Teraz została mi tylko jedna przyjaciółka, Anna.
Poznałyśmy ją na weselu innej koleżanki i przez jakiś czas przyjaźniłyśmy się we trójkę. Potem ta przyjaciółka i jej mąż wyjechali za granicę w poszukiwaniu lepszego życia, a nasza przyjaźń automatycznie poszła na marne.
Ale zaczęliśmy komunikować się z Anną jeszcze bardziej. W końcu, jak się okazało, miałyśmy tak wiele wspólnego! Te same ulubione piosenki, filmy i podobne zasady życiowe.

Z każdym rokiem nasza przyjaźń stawała się coraz silniejsza. Byłyśmy świadkami na swoich ślubach, razem świętowałyśmy wszystkie rodzinne uroczystości, a nasi mężowie również się z nami zaprzyjaźnili. Uważałam Annę praktycznie za swoją siostrę. Myślę, że ona też.
W tym roku nasza przyjaźń przekroczyła granicę trzydziestu lat. Wydawałoby się, że nic nie może jej zniszczyć. Ale katastrofa uderzyła, kiedy się jej nie spodziewano.
Anna zaczęła martwić się niepowodzeniami w życiu osobistym córki. Za każdym razem, gdy się spotykamy, jej przyjaciółka żąda, abym przedstawił ją mojemu młodemu koledze.
Sęk w tym, że w moim zespole w pracy przeważają mężczyźni, jest sporo młodych chłopaków i Ania o tym wie. Ale nie zamierzam być swatką.
Powiedzmy, że przedstawię Katarzynę mojemu koledze, nie będą się dogadywać, a on będzie miał później do mnie pretensje – kto na tym lepiej wyjdzie?
Ogólnie rzecz biorąc, unikam odgrywania roli ogniwa transmisyjnego w moim życiu. Ponownie, dla Anny to nic nowego. Ale za każdym razem, gdy płacze, mówi, że jeśli nie pomogę, straci wnuki.
Wcześniej Anna nie miała pytań o moje zasady życia. I nie pozwalała sobie na tanie manipulacje. Zdaję sobie sprawę, że Anna jako matka chce dla swojej córki jak najlepiej.
Myślę jednak, że jest za wcześnie, by bić na alarm. Katarzyna ma dopiero dwadzieścia cztery lata. Ma jeszcze dużo czasu na ułożenie sobie życia osobistego.
W dzisiejszych czasach wszyscy zakładają rodziny w późniejszym wieku niż nasze pokolenie. Takie są współczesne realia i musimy je zaakceptować.
A jeśli Katarzyna tak bardzo chce spotkać swoją miłość, to musi więcej udzielać się towarzysko, chodzić na jakieś imprezy tematyczne. Moja córka poznała na takiej imprezie swojego młodego męża, z którym już planują ślub.
Katarzyna może też poprosić znajomych, żeby ją z kimś umówili. To bardzo dziwne, żeby takie prośby kierować do kobiety w wieku jej matki. To nie jest dziewiętnasty wiek!
Jednak sama Katarzyna o nic nie prosi, w przeciwieństwie do swojej matki. Dałam jej tyle rad na temat randkowania, ale to wszystko na nic! Ciągle słyszę: „Nie żal ci jej?”.
Z jakiegoś powodu Anna uznała, że moja praca to pewny sposób na wydanie córki za mąż. Wszystko zależy od „twarzy”. Od razu widać, kto jest przyzwoity, pracowity i odnosi sukcesy.
I co z tego? Wciąż nie zamierzam przejść nad sobą do porządku dziennego, nawet jeśli jest to dziecko mojej najlepszej przyjaciółki. Co więcej, te cechy nie wystarczą do zbudowania rodziny.
Katarzyna i jej potencjalny narzeczony mogą mieć takie same nawyki czy charaktery. A jej przyjaciółka za każdym razem tylko wzrusza ramionami. Jeśli z jednym nie wyjdzie, to może przedstawić go komuś innemu.
Jak by to wyglądało z zewnątrz? Katarzyna i ja zostaniemy wyśmiani! Ona poczuje się źle, Ania zacznie się martwić jeszcze bardziej, a ja będę musiał rzucić pracę, co wcale nie jest w moich planach.
Ale moja przyjaciółka nie chce nic słyszeć o konsekwencjach swojej prośby. Ostatnim razem wpadła w kompletny napad złości, głośno szlochając i ściskając się za serce, i to w miejscu publicznym.
Nie spodziewałam się tak paskudnej sceny ze strony mojej przyjaciółki! Krzyczała, że jestem „samolubną osobą, która rujnuje przyszłość swojej córki” i chciała udławić się moimi zasadami.
Musiałam odejść pod radarem, bo nie było sensu rozmawiać z Anną w takim stanie. A zdumione spojrzenia ludzi wokół mnie naprawdę mnie stresowały.
Potem Anna zadzwoniła do mnie, głośno oburzona tym, dlaczego ją zostawiłam. W pewnym momencie przestałam odbierać telefony. I tak nie słuchała rozsądnych argumentów.
Teraz zmieniła taktykę i spędza całe dnie na pisaniu do mnie przepraszających wiadomości. Widzę jednak, że moja przyjaciółka jeszcze się nie opamiętała, więc na nic nie odpisuję.
Wciąż jednak muszę porozmawiać z Anną, ale nie mogę się do tego zmusić. Ta rozmowa będzie bardzo trudna dla nas obu. Ponieważ nic nie zostało z dawnej Anny, muszę zakończyć naszą przyjaźń.