Mój mąż mówi, że to nie jest normalne być tak blisko z byłą teściową. Mówi, że rozstaliśmy się z jej synem dawno temu, nie miałam dzieci w tamtym małżeństwie, więc nie mamy ze sobą nic wspólnego.
Ale jak ma nie łączyć, skoro dzięki wsparciu Magdaleny udało mi się przetrwać rozwód? To ona pomogła mi stanąć na nogi, nie tracić ducha, wspierała mnie, dodawała otuchy i służyła ramieniem w trudnej sytuacji.
Wiedziałam, że moja teściowa była złotą osobą, kiedy jeszcze byłam mężatką. Zawsze stawała po mojej stronie w konfliktach rodzinnych, nigdy nie dokuczała mi za niedoskonałe prowadzenie domu ani nie nastawiała mojego męża przeciwko mnie.
Rozwiodłam się w stanie kompletnego załamania. Mój pierwszy mąż i ja staraliśmy się o dziecko przez pięć lat i udało nam się, ale poroniłam.
To samo w sobie jest straszne, a gdy tylko wróciłam ze szpitala, mój mąż ogłosił, że złożył pozew o rozwód. Kazano mi spakować rzeczy i wyjechać, ponieważ dziewczyna, która nosiła jego dziecko, miała się do niego wprowadzić.
Mój mąż powiedział wtedy, że tak długo znosił nieporozumienie, które nazywałam małżeństwem, i jeśli urodzi się nasze dziecko, nie rozwiedzie się, ale teraz nic go nie wiąże.
Byłam tak załamana, że nie chciałam żyć. Całe moje życie zawaliło się w jednej chwili. Straciłam dziecko, męża, dom – wszystko.
Magdalena przygarnęła mnie, pokłóciła się z moim synem i wspierała przez dwa miesiące. Karmiła mnie, kupowała lekarstwa, potem pomogła mi znaleźć nową pracę i pozwoliła zamieszkać u siebie, dopóki nie stanę na nogi.
Nikt nigdy tego dla mnie nie zrobił, nawet moja rodzina. Jestem bardzo wdzięczna Olenie, nawet kiedy opamiętałam się i przeprowadziłam do wynajętego mieszkania, nadal utrzymywałyśmy bliski kontakt.
Kiedy została przyjęta do szpitala, codziennie przynosiłam jej domowe posiłki, a ona była gwarantem, kiedy brałam kredyt na samochód.
Łatwo się z nią porozumieć i kocham ją całym sercem. Kiedy rozpoczęłam związek z moim przyszłym mężem, Magdalena szczerze się cieszyła. Była również na moim ślubie. Jak mogłam nie zaprosić najbliższej mi osoby?
Nigdy nie ingerowała w moje życie rodzinne, nigdy nie powiedziała nic złego o moim mężu i mojej nowej rodzinie, zawsze była przyjazna, ale ostatnio mój mąż wciąż mówił, że nie lubi naszej przyjaźni.
„To twoja była teściowa, jesteś już w innej rodzinie. Dlaczego nie przyjaźnisz się z moją mamą?”.
Nie wiem, po prostu jego mama nie bardzo się ze mną kontaktuje, a czy można kogoś zmuszać w takiej kwestii jak przyjaźń? Z moją
obecną teściową nie dogaduję się najlepiej.
Zawsze porównuje mnie do swojej córki, która według niej jest lepsza ode mnie we wszystkim. O jakiej przyjaźni możemy tu mówić?
Nie powiedziałam Magdalenie o słowach męża, ale ona sama coś zrozumiała, bo ostatnio powiedziała, że jeśli przestanę się z nią kontaktować, to nie będzie miała mi tego za złe, bo to moja rodzina, ona wszystko rozumie.
Tylko jeśli mąż da mi wybór albo on, albo Magdalena, to wybiorę ją, bo mam już do niej zaufanie, a ona nigdy nie postawiła mnie w takiej sytuacji.
Jak dotąd mój mąż nie przekroczył czerwonej linii. Mam nadzieję, że będzie miał na tyle mądrości, aby słuchać moich słów i nie wtrącać się tam, gdzie nie jest proszony. W końcu moje życie rodzinne nie cierpi z powodu tej komunikacji.
Mój były mąż postanowił wrócić do rodziny, ponieważ jego nowa żona nie kocha go tak bardzo jak ja