screen Youtube
Według niej stać ją na drogie futro, lakierki i wakacje we Francji z koleżankami.
Do Niemiec jeżdżę tylko do pracy sezonowej: zbieram owoce lub uprawiam grzyby. Pracuję jako nauczyciel muzyki w szkole, więc mogę wyjeżdżać tylko latem.
Czasami nawet zazdroszczę Danucie, że znalazła tak lukratywną pracę. Ale jej przechwałki często mnie irytują.
Na przykład, kiedy nasze dzieci szykowały się do ślubu, Danuta od razu powiedziała, że da tylko dwa tysiące euro, a resztę niech zapłacą rodzice pana młodego. Taka tradycja.
Miałam jej za złe, o jakiej tradycji mówi. Ale Danuta nie przyjmowała wymówek, bo przecież jej córka nie wyjdzie za biedaka.
W końcu pojechaliśmy z mężem na trzy miesiące do Niemiec, żeby zebrać pieniądze. „Nędzne” dwa tysiące euro, które dała nam Danuta, wystarczyły na zakup sukni ślubnej dla Christiny i przedpłatę za restaurację.
Nasz syn Paweł również pracował na pół etatu, oszczędzając każdą zarobioną złotówkę.
Po ślubie dzieci postanowiły kupić mieszkanie – trzypokojowe w nowym budynku po remoncie. Ale Danuta znów się wycofała: „Nie mam pieniędzy.
Pani zwleka z wypłatą. Chcę też pojechać do sanatorium, bolą mnie plecy”.
Sprzedaliśmy z mężem połowę naszej działki i wzięliśmy kredyt. Wyjechałam na cały rok do Niemiec, a mąż wziął dodatkowe zmiany w fabryce.
Nie uważajcie, że dzieci są całkowicie leniwe. Paweł był taksówkarzem, pracował na budowie i został nocnym stróżem.
Christina dostała pracę jako administratorka i fryzjerka w salonie piękności. Ale, jak zdajecie sobie sprawę, nasze pensje nie są porównywalne z tymi w Europie.
Teraz dzieciom żyje się lepiej. Spłacili długi i wychowują córkę Zoe. Mój mąż i ja, jako kochający dziadkowie, wysyłamy prezenty z wioski.
A w tym tygodniu niespodziewanie przyjechała Danuta. Chociaż obiecała, że będzie tu tylko na Boże Narodzenie. Powód jest ważny – to jej rocznica!
To były jej 50. urodziny i zorganizowała uroczystość w kawiarni, zaprosiła dzieci i krewnych. Dowiedzieliśmy się o tym tylko ze zdjęć w mediach społecznościowych.
Następnego dnia zadzwoniła: „Zapraszam cię do domu osobno. Poczęstujemy cię smakołykami, które dała nam pani”.
Kupiliśmy z mężem bukiet róż, włożyłam 500 zł do koperty. Ubraliśmy się odświętnie i poszliśmy w odwiedziny.
Danuta spotkała nas w szlafroku. Podała nam talerz serów, wędlin i oliwek, zaparzyła kawę i wyjęła tiramisu ze sklepu. Przez cały wieczór przechwalała się, że była na wakacjach we Włoszech, chodziła z panią do kawiarni i na plażę.
Jej praca, jak mówiła, była wspaniała, a pensja wynosiła ponad tysiąc euro.
Uznaliśmy, że taki „gość” nie zasługuje na drogi prezent. Daliśmy jej bukiet i zatrzymaliśmy pieniądze. Poza tym Danuta nie dała nam dojść do słowa, opowiadając tylko o swoich sukcesach.
Dzień później dowiedziałam się, że poskarżyła się na nas swoim bliskim: „Teściowa dała nam tylko kwiaty! Narzekała, że podróżuje, żeby zarobić, ale nic mi nie kupiła”.
Nie mogłam tego znieść: „Sama siedzi we Włoszech, grosza dzieciom na wesele i mieszkanie nie dała. Niech chociaż raz wyśle coś dla wnuczki!”
Ale najbardziej zaskoczyło mnie to, że Paweł stanął po jej stronie. Ale jak to możliwe, że dali nam tylko kawę i talerz serów. I za to miałam zapłacić 500 złotych? Dlaczego nie zaprosiła nas do kawiarni?
Zapomniałeś, kto im pomagał przez cały ten czas? Kto jeździł do Niemiec? Danuta nie dała im nawet makaronu z Włoch.
Nigdy nie rozumiałam, dlaczego Paweł stanął w obronie teściowej. Jest taka „udana” w swoich zarobkach, ale wciąż ma pretensje o prezenty.
Na początku nic nie zapowiadało, że stanie się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny…
Nie zaczynał od wielkich studiów telewizyjnych ani od pozycji, która gwarantowała rozpoznawalność. Robert Mazurek budował…
Na scenie była jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej muzyki lat 60. i 70., a…
Przez lata była jedną z twarzy, które widzowie kojarzyli natychmiast. Codzienna obecność na ekranie sprawiła,…
Na scenie była pewna siebie, błyskotliwa i natychmiast rozpoznawalna. Jej głos i sposób mówienia sprawiały,…
Ich miłość nie była historią gwałtowną ani spektakularną od pierwszego spojrzenia. Raczej powolnym zbliżeniem dwóch…