Swatka dokładnie obejrzała nasze mieszkanie i powiedziała, że dobrze je urządziliśmy dla naszej córki i jej syna. Mój mąż i ja tylko spojrzeliśmy na siebie

Niedawno nasza córka przekazała nam wiadomość o swoim ślubie. Martwiliśmy się z mężem, że w wieku 27 lat jeszcze nikogo nie poznała.

Jest wymagająca, szuka dobrego mężczyzny. I wygląda na to, że go znalazła. Jej narzeczony Bartosz to miły i pracowity facet.

Poznali się w pracy, chodzili ze sobą przez rok, a teraz postanowili się pobrać.

Nie chcą mieć teraz ślubu, to nie jest odpowiedni czas. Zamierzają po prostu się pobrać, a potem świętować, gdy życie się poprawi.

Postanowiliśmy poznać rodziców Bartosza przed ślubem. Zaprosiliśmy ich do naszego domu. Niedawno skończyliśmy remont domu i nie wstydziliśmy się zapraszać ludzi do środka. Przygotowałam najlepsze przekąski, aby zadowolić gości.

screen Youtube

Szczerze mówiąc, wszystko poszło dobrze. Wyglądali na dobrych ludzi. Dużo rozmawiali o swoim synu, żartowali i zachowywali się bardzo dobrze.

Po kolacji swatka przeszła się po naszym mieszkaniu, dokładnie je oceniając. A potem powiedziała: „Jesteście tacy dobrzy! Zorganizowała pani takie mieszkanie dla swojej córki”.

Mój mąż i ja tylko spojrzeliśmy na siebie. Faktem jest, że nie kupiliśmy tego mieszkania dla naszej córki. Oszczędzaliśmy na nie całe życie, a potem długo je remontowaliśmy.

Urządziliśmy je dla siebie, według własnego gustu. Zamierzaliśmy dać naszym dzieciom nasze jednopokojowe mieszkanie, które dawno temu odziedziczyłam po babci.

Nie jest to złe mieszkanie, ale nie potrzebuje świeżego remontu. Mieszkaliśmy tam przez ponad 20 lat i nie narzekaliśmy.

Uznaliśmy, że posiadanie własnego domu to dobry początek. W końcu zaczynaliśmy w ten sam sposób.

Ciężko pracowaliśmy, aby nasza córka miała gdzie mieszkać. Powiedzieliśmy to wszystko swatkom. Natychmiast zmieniły wyraz twarzy i pospieszyły do domu.

Następnego dnia córka przyszła do nas zapłakana. Powiedziała, że z naszego powodu rodzice Bartosza odmówili podarowania mu ładnego samochodu na ślub.

Powiedzieli, że starają się dotrzymać nam kroku, kiedy mieliśmy dać im ładne mieszkanie. A jak oddamy stary, to nie ma sensu kupować nowego samochodu dla dzieci. A sam Bartosz teraz jakoś wstrzymuje się ze ślubem.

Czyli wychodzi na to, że to był ślub z rozsądku? Córka mówi, że to nie tak, po prostu mieli plany co do naszego mieszkania.

Co powinniśmy teraz zrobić? Może powinniśmy się poddać i oddać im mieszkanie, żeby córka nie straciła narzeczonego?

Zadbałam o mieszkanie dla dwójki moich dzieci, ale ostrzegłam je, że dostaną je, gdy zobaczę, że to doceniają. I dzieci się obraziły

Teściowa założyła, że najstarszy wnuk nie jest jej synem. Następnie Aleksander zażądał rozwodu: „Co ją obchodzi, kto jest czyim synem”

Katarzyna tak bardzo chwaliła swojego męża, że jej najlepsza przyjaciółka Lisa postanowiła odzyskać go na dobre. I udało jej się