Ciekawostki

Przygotowywałam się do narodzin pierwszego dziecka i zadbałam o wszystko, co niezbędne dla dziecka, ale córka teściowej urodziła nieco wcześniej niż ja, a mąż zawiózł wszystkie rzeczy do niej: „Cóż ci żal, niech jej dziecko trochę to ponosi”

Odliczałam dni do porodu. Pierwsze dziecko. Pierwsza taka radość, ale też strach, którego nie da się opisać. Chciałam być przygotowana na wszystko.

Kupowałam powoli, z głową, odkładając pieniądze z każdej wypłaty. Wózek wybrany po tygodniach czytania opinii.

Łóżeczko skręcone wspólnie z mężem. Maleńkie ubranka poskładane w równe stosiki, jeszcze pachnące proszkiem dla niemowląt.

— Zobacz, jakie maleńkie — mówiłam, głaszcząc materiał.

— Naszemu dziecku będzie w nich tak dobrze — uśmiechał się mąż.

Screen IStockphoto

Wierzyłam, że jesteśmy drużyną.

Teściowa często zaglądała. Oglądała wszystko uważnie, dotykała, komentowała.

— Oj, teraz to macie wszystko nowe — mówiła. — Kiedyś to dzieci się wychowywało w tym, co było.

Nie odpowiadałam. Myślałam, że to tylko gadanie.

Kilka tygodni przed moim terminem zadzwonił telefon.

— Mama mówi, że moja siostra urodziła — powiedział mąż.

— Już? — zdziwiłam się. — Przecież miała rodzić później niż ja.

— No widzisz, tak wyszło.

— To dobrze, niech mała będzie zdrowa — odpowiedziałam szczerze.

Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to dopiero początek.

Następnego dnia wróciłam z wizyty u lekarza i od razu poczułam, że coś jest nie tak. W pokoju dziecięcym było… pusto. Nie całkiem,
ale zdecydowanie za pusto.

— Gdzie jest wózek? — zapytałam, czując, jak ściska mnie w żołądku.

— Zabrałem go — odpowiedział mąż z kuchni.

— Jak to zabrałeś? Dokąd?

Wyszedł do mnie spokojny, jakby mówił o chlebie.

— Do mojej siostry. Ona urodziła wcześniej.

Zrobiło mi się słabo.

— A łóżeczko? Ubranka? Kocyk od mojej mamy?

— Też. Przecież i tak jeszcze nie rodziłaś.

Patrzyłam na niego w milczeniu, próbując zrozumieć.

— Ale to są rzeczy dla naszego dziecka — powiedziałam w końcu.

— Cóż ci żal? — wzruszył ramionami. — Niech jej dziecko trochę to ponosi. Kupimy nowe.

— Za co? — zapytałam cicho.

— Jakoś się znajdzie — machnął ręką. — Mama powiedziała, że tak będzie sprawiedliwie.

To zdanie bolało najbardziej.

— Czy ktoś mnie w ogóle zapytał? — głos mi drżał.

— Nie przesadzaj — westchnął. — To tylko rzeczy.

Tylko rzeczy.

A dla mnie to były pierwsze decyzje matki. Pierwsze przygotowania. Poczucie bezpieczeństwa.

Usiadłam na łóżku i rozpłakałam się jak dziecko.

— Ja się boję — powiedziałam przez łzy. — Za kilka tygodni urodzę, a nie mam nic.

— Masz mnie — odpowiedział, ale zabrzmiało to pusto.

Wieczorem zadzwoniła teściowa.

— Dziękuję wam — powiedziała zadowolona. — Moja córka była taka wzruszona. Dziecko w porządnym wózku, a nie byle czym.

— A moje? — zapytałam cicho.

— Twoje też coś dostanie — odparła. — Nie bądź taka materialistka.

Po tej rozmowie coś we mnie pękło.

Zrozumiałam, że w tej rodzinie zawsze będę „tą, która może poczekać”. Tą, której potrzeby są mniej pilne. Tą, która powinna się
poświęcić, bo inni „bardziej potrzebują”.

Dziś nasze dziecko śpi w nowym łóżeczku. W nowych ubrankach. Ale ja już nie jestem tą samą kobietą.

Bo kiedy po raz pierwszy ktoś zabrał coś mojemu dziecku jeszcze przed jego narodzinami, zrozumiałam, że muszę nauczyć się jednego:
mówić „nie”. Nawet jeśli komuś wyda się to egoizmem.

Bo macierzyństwo zaczyna się od ochrony. Nawet przed własną rodziną.

Mama zawsze uważała, że nie mam gustu i nic nie potrafię. Kiedy byłam w pracy, ona wymieniła tapety i wystawiła mi za to rachunek: „Co byś bez mnie zrobiła”

Matka męża wymagała, abym codziennie przychodziła do niej i sprzątała, przy tym nic jej nie odpowiadało: „Gdybym wiedziała, że mam taką leniwą synową, odradziłabym synowi małżeństwo”

„Odchodzę od ciebie, jesteśmy zbyt różni”: powiedział mi mój mąż, zajadając się sałatkami i kotletami. Ale ja tylko się ucieszyłam, bo już miałam dość słuchania, że nie jestem godna takiego księcia

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Poprosiłem żonę, żeby odebrała moją mamę z dworca, a ona zamiast tego odesłała ją z powrotem do domu, mówiąc, że jestem w podróży służbowej

Poprosiłem żonę tylko o jedno. Jedno, wydawałoby się, zupełnie zwyczajne zadanie. — Odbierz moją mamę…

35 minut ago

Mama zawsze uważała, że nie mam gustu i nic nie potrafię. Kiedy byłam w pracy, ona wymieniła tapety i wystawiła mi za to rachunek: „Co byś bez mnie zrobiła”

Moja mama zawsze wiedziała lepiej. Lepiej, co powinnam założyć. Lepiej, z kim się spotykać. Lepiej,…

2 godziny ago