Categories: Wiadomości

Pozwoliłam teściowej zamieszkać u nas na czas remontu, a ona się zgodziła, ale nawet nie przypuszczałam, że zostanie u nas na dłużej i zacznie ustanawiać swoje zasady: „Wytrzymaj, kochanie, to przecież moja mama”

Zgodziłam się bez dłuższego zastanowienia. Kiedy mąż powiedział, że jego mama ma remont w mieszkaniu i potrzebuje miejsca „na chwilę”, uznałam, że tak po prostu trzeba.

Rodzina jest rodziną. Wtedy jeszcze wierzyłam, że kilka tygodni to drobiazg, coś, co da się spokojnie przetrwać.

Sama powiedziałam: „Oczywiście, niech przyjedzie”. Nie wiedziałam, że w tym momencie otwieram drzwi nie tylko dla niej, ale też dla cudzych zasad w naszym domu.

Przyjechała spokojna, z torbami pełnymi ubrań i własnych przyzwyczajeń. Na początku była uprzejma, dziękowała, powtarzała, że nie chce być problemem.

„To tylko na moment, nawet mnie nie zauważycie” — mówiła. Mąż był zadowolony, ja też próbowałam taka być. Przez pierwsze dni naprawdę się starałam.

Gotowałam więcej, wstawałam wcześniej, pilnowałam porządku. Chciałam, żeby czuła się dobrze, ale też żeby między nami było normalnie.

Zmiany przyszły powoli, niemal niezauważalnie. Najpierw drobne uwagi. „Dlaczego dziecko jeszcze nie śpi?”. „U nas obiady zawsze były o innej godzinie”.

„Ta zupa jest dobra, ale ja robię ją inaczej”. Uśmiechałam się, kiwałam głową, mówiłam sobie, że to starsza osoba, że nie warto brać wszystkiego do siebie. Mąż za każdym razem ucinał temat jednym zdaniem: „Wytrzymaj, kochanie, to przecież moja mama”.

Z czasem przestała pytać, a zaczęła decydować. Przestawione szafki w kuchni, inne miejsce na talerze, moje rzeczy odsunięte na bok.

„Tak będzie wygodniej” — oznajmiała spokojnym tonem, jakby ten dom należał do niej od zawsze. Coraz częściej czułam się jak gość we własnym mieszkaniu. Wracałam z pracy zmęczona i widziałam, że ktoś znowu „ulepszył” naszą codzienność bez pytania.

Remont się przedłużał. Najpierw brakowało materiałów, potem ekipa się nie wyrobiła, potem „jeszcze tydzień”. Tydzień zamienił się w miesiąc.

A ja coraz częściej łapałam się na tym, że wstrzymuję oddech, zanim wejdę do kuchni. Bałam się kolejnej uwagi, kolejnego spojrzenia pełnego oceny. Nawet przy dziecku słyszałam: „Nie tak je ubierasz”, „Za bardzo je rozpieszczasz”.

Najbardziej bolało to, że mąż przestał zauważać mój stan. Gdy próbowałam spokojnie powiedzieć, że jest mi ciężko, odpowiadał zmęczonym głosem: „Ona jest starsza, nie zmienisz jej”. Albo znów to samo: „Wytrzymaj, kochanie…”. A ja nie chciałam już wytrzymywać.

Chciałam żyć normalnie. Chciałam wracać do domu i czuć spokój, a nie napięcie.

Pewnego wieczoru, gdy usiadłam sama w pokoju, dotarło do mnie, że nikt nie zapytał mnie, jak długo jeszcze dam radę. Że w imię czyjegoś komfortu oddałam swój. Teściowa znalazła tu swoje miejsce, swoje reguły, swoją codzienność. A ja powoli traciłam własną.

Zrozumiałam, że problem nie polega na tym, że ona u nas mieszka. Problem polega na tym, że nikt nie postawił granic.

Nie wiem, jak długo jeszcze to potrwa. Wiem jednak jedno — pomoc nie powinna oznaczać rezygnacji z siebie. A zdanie „to przecież moja mama” nie może być usprawiedliwieniem dla wszystkiego.

Bo nawet największa cierpliwość ma swoje granice. I czasem największą odwagą nie jest wytrzymać, ale powiedzieć spokojnie: „To jest mój dom. I ja też mam tu swoje miejsce”.

W pewnym momencie naszego wspólnego życia z mężem zrozumiałam, że mnie zdradza, a potem dowiedziałam się, że jego kochanką jest jego sekretarka, młodsza ode mnie o 20 lat: „A czego się spodziewałaś, ona jest młoda i piękna, a ty cała w kuchni”

Zadzwoniłam do mamy, żeby pogratulować jej urodzin, ale zamiast tego rozczarowałam się wszystkim. Przypomniała mi, że zabrałam babci mieszkanie, chociaż miałam gdzie mieszkać, a mój brat mieszka z nią

Mama zawsze lubi nam przypominać, że jest bardziej lojalna wobec mojej siostry. A wczoraj, w dniu moich urodzin, wspomniała o tym, że mieszkamy w jej mieszkaniu: „Gdyby nie ja, to gdzie byście teraz byli z małym dzieckiem”

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Jarosław Kaczyński zniknął z przestrzeni medialnej. Rzecznik PiS odpowiedział na wszystkie pytania i rozwiał wątpliwości

Są momenty, które zatrzymują nawet tych, którzy przez całe życie byli w ruchu. Dla Jarosława…

3 tygodnie ago

Jak dziś wygląda syn legendarnego Johna Lennona z The Beatles i Yoko Ono. Czym zajmuje się potomek słynnej pary

Urodził się w samym środku legendy. Gdy przyszedł na świat, jego ojciec był ikoną muzyki,…

3 tygodnie ago

Mój mąż zawsze wybiera w naszych relacjach swoją mamę. Nie wiem, czy jestem gotowa żyć w takim formacie

Kiedy wychodziłam za mąż, byłam przekonana, że tworzę nową rodzinę. Że od tej chwili „my”…

3 tygodnie ago

Michał Wiśniewski i jego piąta żona przechodzą obecnie trudny okres. Czy dojdzie do rozwodu

Życie Michała Wiśniewskiego od zawsze toczyło się na oczach całej Polski. Scena była jego domem,…

3 tygodnie ago

Dlaczego Dolly Parton nigdy nie została matką. Czy piosenkarka żałuje swojego wyboru i co sądzi o macierzyństwie

Dolly Parton od dekad pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet świata muzyki. Jej głos, peruka,…

3 tygodnie ago

Mama najpierw zaprosiła wnuki do siebie na weekend, a potem okazało się, że wcale nie ma dla nich czasu. Dobrze, że w tamtym momencie przyszła do mnie przyjaciółka

Mama sama zaprosiła nas do siebie na weekend. Zaproponowała też, żebyśmy zostawili u niej wnuki,…

3 tygodnie ago