Screen freepik
Ale tego wieczoru jeszcze nie wiedziałam, że moje życie przybierze taki obrót, którego nie mogłam sobie wyobrazić nawet w najśmielszych marzeniach lub koszmarach.
Z Joanną przyjaźniłyśmy się od dawna, jeszcze ze szkoły. Kończyła pięćdziesiąt lat i uważałam, że muszę tam być, bo takich dat nie można przegapić.
Ubrałam się skromnie, ale z gustem — ciemnoniebieska sukienka, która zawsze ratowała mnie w sytuacjach, gdy chciałam wyglądać dobrze, ale bez przesady.
Mieszkanie miało pełno gości, śmiech, muzyka, zapach pieczonego mięsa. Pogratulowałam Joannie, uściskałyśmy się, a ja poszłam do stołu, żeby położyć prezent. I właśnie wtedy go zobaczyłam.
Siedział w kącie, trzymając w rękach kieliszek wina i rozmawiając z kimś z gości. Światło lampy padało na jego twarz i rozpoznałam te oczy od pierwszego wejrzenia. Serce zabiło tak, jakbym właśnie przebiegła maraton.
„Czy to naprawdę… on?” – szepnęłam do siebie.
On też mnie zauważył. Najpierw uniósł brwi ze zdziwienia, a potem pojawił się lekki uśmiech. Nie widzieliśmy się ponad dwadzieścia pięć lat.
Kiedyś miał być moją pierwszą i, jak mi się wtedy wydawało, jedyną miłością. Potem życie rozdzieliło nas na różne strony kraju i nie miałam o nim żadnych wiadomości.
— Cześć — powiedział, kiedy podeszłam. — Nie sądziłem, że spotkam cię tutaj.
Jego głos… on niczego nie zapomniał. Nadal wiedział, jak patrzeć, żebyś zapomniała, gdzie stoisz i po co przyszłaś. Rozmawialiśmy.
Najpierw ostrożnie, o wspólnych znajomych, o pracy. Potem o tym, jak wszystko się zmieniło. Powiedział, że jest rozwiedziony, dzieci są już dorosłe. A ja – że od dawna mieszkam z mężem i mamy dwóch synów.
– Pamiętasz ten letni wieczór, kiedy prawie uciekliśmy razem? – zapytał nagle.
— Pamiętam — uśmiechnęłam się lekko. — Ale wtedy zmieniłeś zdanie.
— A może to ty zmieniłaś zdanie? — powiedział i spojrzał mi prosto w oczy.
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Miałam wrażenie, jakbym stała na krawędzi przepaści. Nadal potrafił wytrącić mnie z równowagi jednym spojrzeniem.
Przez cały wieczór tak czy inaczej byliśmy blisko siebie. Kieliszek wina, śmiech, wspomnienia, delikatne dotknięcie dłoni…
I zrozumiałam, że nie kontroluję swoich myśli. Ciągnęły mnie one z powrotem do przeszłości, gdzie byliśmy młodzi, beztroscy, gdzie nie było kredytów, kłótni rodzinnych ani zmęczenia codziennością.
Kiedy wieczór dobiegał końca, powiedział:
— Może spotkamy się kiedyś osobno? Po prostu porozmawiamy.
Skinęłam głową, choć rozumiałam, że to nie będzie zwykła „rozmowa”. To może wywrócić moje życie do góry nogami. I już od tygodnia nie mogę znaleźć sobie miejsca.
Nie powiedziałam dzieciom o tym spotkaniu. Jak im to powiedzieć? Zawsze uważały mnie za silną, wierną mamę, która nigdy nie patrzy w bok.
A ja… teraz nie jestem pewna, czy uda mi się wyrzucić go z głowy.
Czasami łapię się na tym, że wyobrażam sobie: a co by było, gdybyśmy wtedy, dwadzieścia pięć lat temu, jednak uciekli?
Być może moje życie miałoby zupełnie inny przebieg. Być może byłabym szczęśliwsza. A może to tylko iluzja stworzona przez wspomnienia.
Mąż patrzy na mnie i nie domyśla się, co się dzieje w środku. Dzieci proszą o pomoc w pracach domowych, a ja, jak zawsze, robię wszystko.
Ale gdzieś głęboko słyszę cichy głos przeszłości, który szepcze: „Nadal możesz zmienić swoje życie”.
Pytanie tylko jedno — czy jestem gotowa to zrobić?
Kiedy mama poprosiła mnie, żebym pozwolił bratu zamieszkać w naszym mieszkaniu, długo się wahałem. Wiecie,…
Teściowa zawsze miała zwyczaj wtrącać się w nasze życie. Mogła zadzwonić w środku nocy i…
Kiedy dowiedziałem się, że moja żona ma romans ze swoim szefem, początkowo nie uwierzyłem. Wydawało…
Mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu, liczyliśmy grosze na opłaty za media, razem zbieraliśmy pieniądze na zakupy,…
Ojciec opuścił rodzinę, kiedy byłem jeszcze bardzo mały. Teraz, kiedy jest stary, chce, żeby zaopiekował…
Długo odkładaliśmy pieniądze, odmawialiśmy sobie wypoczynku, pracowaliśmy na dwa etaty, ale nie przestawaliśmy marzyć o…