screen Youtube
Każdy z nas miał własny dom, choć niewielki, ale bez konieczności wydawania pieniędzy na czynsz. Każdy z nas miał stabilną pracę z pensją, która była średnią miejską lub nieco wyższą.
Wynagrodzenie akordowe motywuje do zostania do późna w biurze, umówienia się na dodatkowe spotkanie z klientem lub spędzenia kilku godzin na studiowaniu najnowszych wiadomości.
Jednak odbija się to również na relacjach międzyludzkich. Nieprzygotowany na czas obiad, nieposprzątane mieszkanie, zaniedbany wygląd…
Wraz z narodzinami dziecka sytuacja stała się jeszcze bardziej dotkliwa.
Ciąża była planowana i długo wyczekiwana. Miesiące oczekiwań i długo wyczekiwane 2 paski na teście. A po 9 miesiącach uroczyste powitanie przez lekarzy i pielęgniarki w szpitalu, wypis i powrót do domu.
Mimo że moja córka rosła spokojnie i prawie zawsze przesypiała całą noc, wprowadziła drastyczne zmiany w odmierzony rytm życia. Musiałam poradzić sobie z wychowaniem i opieką nad nią, a także połączyć gotowanie i prace domowe.
Z jakiegoś powodu decyzja o niebraniu urlopu macierzyńskiego w tym momencie była najbardziej logiczna. Praca w branży turystycznej pozwala na pracę w domu, w wolnym czasie. Jednak w rzeczywistości nie chodzi o „naciskanie przycisków przez 2 godziny dziennie, siedząc pod palmą i zarabiając miliony”.
Wiele czasu poświęca się na wybór wycieczki, rezerwację aplikacji, śledzenie zmian i wprowadzanie poprawek. W rzeczywistości musisz być w kontakcie z klientem przez cały czas — od pierwszego kontaktu do powrotu z wakacji.
I tak telefon może zadzwonić w weekend, późno w nocy lub wcześnie rano. I lepiej odebrać, bo sytuacja może wymagać natychmiastowej interwencji.
Przez pierwszy rok próbowaliśmy poradzić sobie z tym harmonogramem. Mój mąż pracował w klasycznym pięciodniowym tygodniu, a ja na trzy zmiany. Musiałam opiekować się córką, prowadzić firmę w pracy i nie zapominać o utrzymaniu komfortu.
Ale w jakiś sposób zdałam sobie sprawę, że nie mogę się już wycofać. Chciałam podstawowej pomocy, a nie narzekania na pierogi w zamrażarce.
Kiedy moja córka skończyła półtora roku, zdecydowałam, że muszę zamieszkać osobno. Nie widziałam żadnej troski, żadnej chęci pomocy. Moja praca została zdewaluowana, uznana za coś oczywistego.
Rozstaliśmy się. Ale nikt nie złożył pozwu o rozwód. Prawnie jesteśmy mężem i żoną. Ale mieszkamy osobno. Moja córka mieszka ze mną. Kiedy miała 3 lata, zaczęła raz w tygodniu nocować u ojca.
Mąż traktuje córkę ciepło, stara się ją zaskakiwać, rozpieszczać. Czasami nawet za bardzo.
W świecie małej Alicji jej mama i tata mieszkają osobno. Czasami spotykają się, by pójść na spacer we trójkę. Ale w większości prowadzą niezależne życie.
Teraz Alicja ma 5 lat. Coraz częściej prosi o brata lub siostrę, zaprasza tatę do siebie na noc lub na wycieczkę. Jest dzieckiem, które widzi rodziny, w których rodzice się kochają i robią wszystko, by być razem.
Spotykają się codziennie, omawiają wiadomości i spędzają razem czas z przyjemnością.
Jej rodzice boją się, że jeśli spróbują ponownie zamieszkać razem, zburzą kruchy spokój, który właśnie zaczął pojawiać się w ich „rodzinie”.
Podejmują ostrożne kroki, kłócą się, starają się nie ścierać ponownie w ważnych kwestiach, ale starają się wychować córkę tak, aby w dorosłym życiu mogła powiedzieć: „Miałam szczęśliwe dzieciństwo!”.
Tylko czas pokaże, która decyzja była słuszna i czy konieczne było utrzymanie rodziny razem, czy też lepiej było odejść na zawsze i spróbować odbudować swoje życie osobiste.
Są takie nazwiska w polskim kinie, które nie potrzebują przedstawienia, bo przez lata stały się…
W świecie polskiej telewizji niewiele jest osób, które przez lata miały tak realny wpływ na…
W czasach, gdy scena muzyczna w Polsce miała swój niepowtarzalny klimat, a artyści budowali popularność…
Nie każdy potrafi utrzymać się na szczycie przez dekady, a jeszcze mniej osób robi to…
W tej historii wszystko wydaje się odwrócone od tego, do czego przywykliśmy, bo role, które…
W jego życiu uczucia zawsze zajmowały miejsce pierwszoplanowe, a Jacek Borkowski nigdy nie ukrywał, że…