„Czterej pancerni i pies” jest bardzo popularnym serialem Polski. Aktory uzyskały niebywałą rozpoznawalność wśród Polaków. Ten aktor nie pojawia się dziś, ale od tego jest nie mniej atrakcyjny dla followersow.
Ostatnie wyznanie aktora jest bardzo poruszające. W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” cytowany przez Interię Franciszek Pieczka -Gustlik Jeleń z „Czterech pancernych i psa” i Stacho Japycz z „Rancza” – opowiedział, jak wygląda dziś jego życie.
Bolesne wyznanie aktora wyciska łzy z oczu. Franciszek Pieczka ma już 92 lata, ale czuje się dobrze jak na swój wiek.
W te ciężkie chwile, kiedy wszędzie panuje pandemia on bardzo, tęskni za zmarłą żoną. Już od 2004 nie ma już z nami Henryki Pieczki.
Aktor podkreślił, że nigdy nie był tak szczęśliwy, jak z nią. Franciszek Pieczka wolałby odejść pierwszy, żeby nie zostać się tu samemu.
– Mam do siebie pretensje, że bardzo rzadko mówiłem jej, że ją kocham. Każdego dnia powinniśmy sobie mówić, że się kochamy. Czas szybko mija i nie wraca. Bądźmy uważni, co robimy teraz — wyznał aktor cytowany przez Interię.
Dziś aktor mieszka w domu w podwarszawskiej Falenicy wraz z rodziną syna. Bliscy bardzo dbają o jego zdrowie i pomagają mu codziennie.
– Z racji wieku i ograniczeń czas pandemii spędzam w gronie rodziny, która dba, bym nie zachorował — mówił.
– W tym czasie jeszcze bardziej niż zazwyczaj dziękuję Bogu za rodzinę, a przede wszystkim za opiekuńczą synową.
Więzi rodzinne mają wielką siłę — dodał gwiazdor „Czterech pancernych” w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
Jeszcze jedna rzecz zdziwiła dziennikarzy. Poszło o koronawirusie. Pieczka myśli, że obecna sytuacja musi nauczyć nas żyć inaczej, zrozumieć w końcu jak kruche jest życie.
Zupełnie nowa informacja dla wszystkich emerytów. Czy kryzys dotknie się wypłat
Ile zapłacimy za wizytę w konkretnych salonach? Polacy muszą przygotować się do zmian
Na scenie była pewna siebie, wyrazista i zapamiętywana od pierwszego wejścia, a jej obecność przyciągała…
Na scenie potrafiła wzruszyć tysiące ludzi jednym zdaniem skierowanym do matki, a publiczność widziała łzy,…
Na ekranie wszystko wyglądało naturalnie, jakby nie było w tym żadnej gry. Spojrzenia, tempo dialogów,…
Nie odchodził nagle ze sceny i nie było jednego momentu, w którym wszystko się skończyło,…
Nie zaczęło się od wielkich deklaracji ani od historii, które trafiają na pierwsze strony gazet.…
Nie był celebrytą w dzisiejszym znaczeniu tego słowa i nigdy nie budował swojej popularności na…