Otrzymałam list od nieznanej kobiety, która opowiedziała mi wszystko o ich romansie i dziecku. Mój mąż wszystkiemu zaprzecza, ale ja mu nie wierzę

W dzisiejszych czasach ludzie prawie nie piszą listów papierowych. Dlatego, kiedy listonosz wrzucił do mojej skrzynki schludny kopertę bez adresu zwrotnego, pomyślałam najpierw, że to jakaś pomyłka.

Ale na kopercie było moje imię. W środku znajdowało się kilka stron gęstym pismem, które od razu sprawiły, że zrobiło mi się zimno.

„Nie znasz mnie, ale ja znam twojego męża bardzo dobrze. Być może ta prawda zniszczy twoje małżeństwo, ale nie mogę już dłużej milczeć. Jest przy mnie od kilku lat. Mamy dziecko, o którym on wie. Jeśli nadal uważasz, że jest uczciwy, spójrz mu w oczy po przeczytaniu tego listu”.

Przeczytałam te słowa wielokrotnie, czując, jak papier drży w moich rękach. Czy to możliwe? Mój mąż, z którym przeszliśmy tak wiele, mógłby coś takiego zrobić? Serce ściskało mnie jak lodowa dłoń.

Siedziałam w kuchni do późnej nocy, patrząc na znane mi przedmioty: kubki, które kupiliśmy razem, zegar na ścianie, podarowany nam w rocznicę, nasze wspólne zdjęcia.

Screen freepik

I nagle wszystko stało się obce. Jakby każda rzecz w domu zaczęła mnie oszukiwać, że jest inaczej, niż w rzeczywistości.

Następnego ranka nie wytrzymałam i pokazałam list mężowi. Odpowiedział tylko krótko: Bzdury. Ktoś nie ma nic lepszego do roboty.

Dlaczego bardziej wierzysz nieznajomej osobie niż mi? Jego głos brzmiał pewnie, a nawet oburzenie. Ale jego oczy… w nich pojawiło się coś, co sprawiło, że zadrżałam. Jakby cień, który próbował ukryć.

Dni zamieniły się w mękę. Starałam się żyć normalnie: chodziłam do pracy, spotykałam się z przyjaciółkami, gotowałam kolację. Ale w głowie ciągle krążyły słowa z tego listu. „Mamy dziecko”.

Brzmiało to gorzej niż jakakolwiek zdrada. Bo zdradę można jeszcze wybaczyć, ale kiedy jest dziecko… to już na zawsze.

Zaczęłam dostrzegać drobiazgi, których wcześniej nie widziałam. Jego późne powroty z pracy, milczenie, gdy telefon dzwonił w nocy, wiadomości, które szybko usuwał. Pytałam, a on tylko wzdychał: — co ty wymyślasz. Masz zbyt bujną wyobraźnię.

I za każdym razem czułam, że coraz bardziej się od niego oddalam. Pomiędzy nami pojawiła się ściana, której nie mogłam pokonać. W wiadomościach nie znalazłam nic podejrzanego, ale w poczcie elektronicznej było kilka dziwnych listów.

Krótkie, bez podpisu, ale z czułymi słowami. „Dziękuję, że wczoraj”, „On już śpi, czekam na ciebie”. Poczułam, jak ziemia usuwa mi się spod nóg.

Rano nie wytrzymałam: — „Czy możesz wyjaśnić te listy?”.
Spojrzał mi prosto w oczy:— „To praca. Klientka. Jest po prostu wdzięczna.

Naprawdę myślisz, że jestem w stanie zniszczyć naszą rodzinę?”. Jego pewność siebie prawie mnie przekonała. Prawie. Bo gdzieś głęboko czułam, że kłamie.

Mijały tygodnie, a ja żyłam jakby w mgle. Nikt nie widział, że każdej nocy płaczę, że każdy jego dotyk sprawia, że czuję ból, że nie ufam już człowiekowi, z którym przeżyłam tyle lat.

Opowiedziałam wszystko przyjaciółce. Wysłuchała mnie w milczeniu i powiedziała:— Jeśli jest dziecko, to prędzej czy później wyjdzie na jaw. Prawda zawsze znajdzie sposób. Jej słowa rozbrzmiały we mnie jak dzwony. Czekałam. Ale czekanie okazało się najtrudniejsze.

Bo każdy dzień bez odpowiedzi to jak kolejne pęknięcie w duszy.

Czasami łapię się na myśli: a może lepiej byłoby nie otwierać tego listu? Żyć w swojej iluzji, wierzyć, że obok mnie jest osoba,
której mogę ufać. Bo teraz mam tylko podejrzenia, ból i pustkę.

Ale ja już mu nie wierzę. Bo intuicja kobiety rzadko się myli. I nawet jeśli prawda okaże się mniej straszna, niż mi się wydaje, nasze relacje już nigdy nie będą takie same, jakie były.

Zgodziłam się zaopiekować wnukami przez tydzień, a teraz zrozumiałam, że przywieźli je na całe lato: „Mamo, przecież i tak nie masz nic do roboty”

Kiedy zdecydowałam się rozstać z mężem, jego matka powiedziała, że zasługuje on na lepszą kobietę: „Gdyby nie ty, już dawno żyłby lepiej”

Kiedy zdecydowałam się rozstać z mężem, jego matka powiedziała, że zasługuje on na lepszą kobietę: „Gdyby nie ty, już dawno żyłby lepiej”