Wszystko zaczęło się niepostrzeżenie. Zaczął dłużej zostawać w pracy, częściej siedział przy telefonie, pojawiła się jakaś lekka obojętność.
Myślałam, że to może zmęczenie, może kryzys wieku średniego. Ale pewnego wieczoru, kiedy podałam mu kolację i zapytałam:
— Piotrze, ostatnio jesteś jakiś inny, powiedz, co się dzieje? Wzruszył ramionami i odpowiedział:
— Nie przejmuj się, wszystko w porządku. Kobiece serce rzadko się myli. I pewnego dnia usiadł naprzeciwko mnie, spojrzał mi w oczy i wypowiedział słowa, które wywróciły moje życie do góry nogami:
„Odchodzę od ciebie. Zakochałem się w innej. Ona jest zupełnie inna – lekka, radosna, umie kochać i umie odpoczywać. Z nią łatwo mi się oddycha”.
Wydawało mi się, że ziemia usunęła mi się spod nóg. Trzydzieści lat razem, trzydzieści lat walki, wsparcia, dzieci, nieprzespanych nocy, kredytów, chorób i radości — i to wszystko po to, żeby w końcu to powiedział?
— A ja nie umiem odpoczywać? — drżał mi głos. — Przez trzydzieści lat zajmowałam się domem, opiekowałam się dziećmi, chroniłam cię, gotowałam, prałam, przeżywałam z tobą wszystko! A teraz idziesz, bo ona umie „odpoczywać”?
Milczał. Tylko westchnął i powtórzył:— Jestem zmęczony naszym życiem. Chcę czegoś innego.
W tej chwili wydawało mi się, że zdradzono mnie nie tylko jako kobietę, ale także jako człowieka. Bo najstraszniejsze nie jest sama zdrada, ale to, że twoja praca, twoje serce, twoje życie okazują się niepotrzebne.
Długo nie mogłam dojść do siebie. Dzieci mnie wspierały, ale one też były w szoku. Syn powiedział:„Mamo, nie płacz, on jeszcze tego pożałuje. Żadna lekkomyślna kobieta nie da mu tego, co dałaś mu — co”.
Ale ja nie płakałam za nim. Płakałam za sobą — za kobietą, co przez trzydzieści lat żyła iluzją, że silna rodzina jest na zawsze.
Mówią, że ta, która „umie odpoczywać”, nie ma zbytniej ochoty prać, gotować, wstawać o siódmej rano. A on, przyzwyczajony do domowego
komfortu, stopniowo zaczyna rozumieć, że życie z kochanką to nie to samo, co romantyczne spotkania po pracy.
A ja nauczyłam się żyć inaczej. Na początku było ciężko, ale potem nagle poczułam, że pojawiła się we mnie siła.
Zaczęłam poświęcać sobie więcej uwagi: zapisałam się na zajęcia taneczne, kupiłam nowe ubrania, zaczęłam spotykać się z przyjaciółkami.
Nagle zrozumiałam, że przez cały ten czas żyłam jego życiem, a swoje odkładałam „na później”.
Czy to rani mnie? Tak. Czy mu wybaczę, prawda nie. Jednak zrozumiałam jedno: życie nie kończy się, nawet jeśli mąż zdecydował, że „znalazł inną”.
Życie dopiero się zaczyna, kiedy w końcu zaczynasz myśleć o sobie. Czasami dzwoni, jakby chciał porozmawiać.
Ale nie jestem już tą kobietą, która siedziała w domu i czekała. Nauczyłam się doceniać siebie.
Zawsze chciałam, żeby mama wspierała mnie, a nie tylko moją siostrę, która żyje w dostatku
Mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu, liczyliśmy grosze na opłaty za media, razem zbieraliśmy pieniądze na zakupy,…
Ojciec opuścił rodzinę, kiedy byłem jeszcze bardzo mały. Teraz, kiedy jest stary, chce, żeby zaopiekował…
Długo odkładaliśmy pieniądze, odmawialiśmy sobie wypoczynku, pracowaliśmy na dwa etaty, ale nie przestawaliśmy marzyć o…
Kiedy wraz z mężem kupiliśmy dwupokojowe mieszkanie na kredyt, mam wrażenie, że to najszczęśliwszy moment…
Wszystko, co mamy, to nasz przytulny kącik, gdzie każda rzecz jest na swoim miejscu, a…
Brat zawsze słuchał mamy, zgadzał się z jej opinią i nigdy nie sprzeciwiał się. Ja…