Nie chcę rozmawiać z mamą i teraz doskonale to rozumiem. Lepiej, żeby mój syn dorastał bez babci niż z nią

Mam 42 lata i od ponad 2 lat nie rozmawiam z mamą, chociaż mieszkamy obok siebie. Do pewnego czasu dobrze się dogadywałyśmy, mama kochała mnie bezgranicznie i piekła najsmaczniejsze ciasta.

Mama zmieniła się, kiedy tata odszedł do innej rodziny. Przestała mnie zauważać, prawie nie rozmawiałyśmy, a kiedy już do tego dochodziło, mama ograniczała się do krótkich fraz.

Nie rozumiałam wtedy, co było przyczyną takiego zachowania, przecież mama zawsze mnie kochała.

Prawdopodobnie te dziecięce urazy spowodowały przepaść w naszej komunikacji. Dorastałam, pojawiło się wielu przyjaciół i nie czułam się już tak samotna.

W wieku 23 lat wyszłam za mąż za Tadeusza i żyliśmy szczęśliwie. Jedyną osobą, która nie była z tego zadowolona, była mama.

Wygenerowane przez sztuczną inteligencję

Mówiła mi, jacy mężczyźni są podstępni i że nie należy im ufać, biorąc pod uwagę to, jak tata postąpił z nią.

Ale nie uważam, że zachowanie taty należy traktować jako coś zwyczajnego. Próbowałam wyjaśnić mamie, że u nas z Tadeuszem wszystko jest inaczej.

Naprawdę kochamy się i jesteśmy gotowi spędzić razem całe życie, więc mama na jakiś czas się uspokoiła. Po roku wspólnego życia z mężem na świat przyszedł nasz synek.

Byliśmy niezmiernie szczęśliwi. Ale moja mama powiedziała mi, że teraz powinnam być bardziej ostrożna, ponieważ Tadeusz w każdej chwili może mnie zostawić z małym dzieckiem.

I znowu godzinami tłumaczyłam mamie, że on tego nie zrobi. Tadeusz wiedział o trudnym życiu mojej mamy i starał się jej pomóc, mimo że ona go nie lubiła.

Mama nie lubiła wnuka, ponieważ był podobny do mojego ojca, a to przywoływało jej wspomnienia o nieszczęśliwym życiu rodzinnym. Cóż mogłam zrobić, skoro syn był podobny do dziadka, to przecież jego krew. Byłoby dziwne, gdyby nie był do nikogo podobny.

Pewnego dnia poprosiłam mamę, żeby popilnowała Christophera, ponieważ moja bliska przyjaciółka zaprosiła nas na ślub.

Mama nie była zachwycona tym pomysłem, mówiła, że ma mnóstwo spraw i musimy poprosić o pomoc babcię.

Tak było kilka razy, aż w końcu zadzwoniłam do niej i zapytałam: „Dlaczego tak traktujesz swojego wnuka, on nic ci nie zrobił?”

Mama bez namysłu odpowiedziała: „Całe życie patrzyłam na szczęśliwe twarze przyjaciółek i znajomych, które razem z mężami wychowywały swoje dzieci, a ja byłam samotna, a winę za to ponosi twój ojciec”.

Mówiła o nim z taką złością i rozpaczą, jakby naprawdę odebrał jej coś bardzo ważnego.

Wszystko rozumiem, żal mi jej, ale mama musi zrozumieć, że moje życie należy do mnie i albo bierze w nim udział jako mama, albo nie muszę codziennie słuchać, że mój mąż odejdzie do innej kobiety, bo tata kiedyś tak zrobił.

Zrozumiałam to dopiero, gdy sama zostałam mamą. Było mi nieprzyjemnie słuchać, jak syn prosi ją, żeby wzięła go na ręce, a mama mu odmawia, bo albo boli ją głowa, albo jest zmęczona.

Po kolejnym upokorzeniu czułam się obrzydliwie, okropnie, było mi przykro, musiałam powstrzymywać łzy. A wraz z pojawieniem się dziecka otworzyły mi się oczy na wiele rzeczy.

Zwłaszcza gdy słyszę z jej strony negatywne uwagi pod adresem mojego dziecka i przypominam sobie swoje dzieciństwo. Teraz z całych sił chronię i dbam o psychikę mojego dziecka.

Nie dopuszczę do takiego traktowania go. Jedyna rzecz, za którą jestem wdzięczna mojej matce, to to, że pokazała mi, jaką matką na pewno nie będę dla swojego dziecka.

Zrozumiałam, że stając się matką fizycznie, nie zawsze stajesz się matką psychicznie, emocjonalnie i empatycznie.

Jak chronić psy i koty przed kleszczami: weterynarze udzielili kilku porad

W jakim wieku znaki zodiaku spotykają swoją prawdziwą miłość

Kot na spacerze: właściciel zwierzęcia powierzył tę sprawę profesjonalnej niani