Dziś mam 45 lat i za sobą dwa małżeństwa. Rozwiedliśmy się z moją pierwszą żoną, ponieważ byliśmy jeszcze młodzi i mamy córkę, która ma 14 lat.
Utrzymuję z nią kontakt i pomagam jej finansowo, choć moja pensja nie jest zbyt wysoka. Pracuję w warsztacie napraw samochodowych i przeważnie dostaję wypłatę w kopercie.
Ale pomagam córce i byłej żonie, jak na porządnego człowieka przystało. Moją drugą żonę, Katarzynę, poznałem w 2017 roku.
Spotykaliśmy się przez krótki czas i szybko się pobraliśmy. Mieszkaliśmy w jej mieszkaniu i wynajmowaliśmy moje jednopokojowe mieszkanie, aby mieć dodatkowy grosz.
Podczas gdy moja pierwsza żona była dość prosta, Katarzyna jest nieco inna: wymagająca, szefowa i przyzwyczajona do życia w dobrobycie.
Katarzyna ma siostrę, która żyje na zupełnie innym poziomie: dwa samochody, trzypokojowe mieszkanie, wakacje za granicą, drogie ciuchy, prezenty.
Wiele razy słyszałem od teściowej, jak bardzo podoba jej się mąż drugiej córki i jakim jestem prostakiem.
Gdybym był młodszy, już dawno złożyłbym pozew o rozwód, ale teraz stałem się spokojniejszy i bardziej tolerancyjny, więc słuchałem w milczeniu.
Na początku nawet myślałem, że to dla mnie pożyteczne, że takie wyrzuty mnie motywują, ale Katarzyna nigdy nie wspierała mnie w żadnych staraniach i też cierpliwie znosiła drwiny matki.
Jednak wszystko ma swój limit, a mój nadszedł podczas kolejnej rodzinnej uroczystości. Przy stole rozmowa zeszła na mnie, a moja teściowa zadała następujące pytanie:
„Zięciu, masz już 45 lat. Czy myślisz o zmianie pracy, szukasz dodatkowego źródła dochodu? Spójrz na Adama (męża siostry mojej żony): jest biznesmenem, a jego 14-letni syn już zarabia własne pieniądze. Michał, ile zarabiasz na swoich grach?”
Wyrzut był najbardziej bezpośredni: jej wnuk (syn siostry mojej żony) w wieku 15 lat potrafi zarobić na każdej grze więcej niż ja pracując w warsztacie samochodowym.
W tym momencie miałem tylko negatywne emocje. Wstałem od stołu i wyszedłem z daczy za ogrodzenie. Próbowałem ochłonąć przez pół godziny, ale zdałem sobie sprawę, że nie mogę.
To, że ktoś powie coś takiego raz, to jedno, ale to trwa od kilku lat. Nie każdy może być biznesmenem, politykiem czy programistą.
I wszystko byłoby w porządku, gdyby to była tylko moja teściowa, ale moja kochana żona też się ze mnie śmiała, tak jak wszyscy inni.
Czy to jest w porządku? Czy tak postępuje rodzina?
Zdarzyło się to w niedzielę i cały dzień chodziłem po ulicach, docierając do miasta na piechotę.
Moja żona dzwoniła do mnie wiele razy, ale po prostu odebrałem telefon i przestała dzwonić. Rano poszedłem do urzędu stanu cywilnego i złożyłem pozew o rozwód. Wieczorem żona przyszła i podpisała wniosek, nawet mnie o nic nie pytając, ze skrzywdzoną miną.
Czy później tego żałowałem? Ani razu! Mogłem nawet odetchnąć z ulgą i zacząć wszystko od nowa. Mam 40 lat, więc jeszcze dużo czasu, żeby żyć do woli i nie być powodem do drwin.
Nie ma już z nami osoby bliskiej Krystynie Jandzie. Był znany w całej Polsce