Mama wychowywała mnie i mojego brata Michała sama. Tata opuścił rodzinę, gdy miałam 7 lat, a mój brat zaledwie 3.
Mama zawsze ciężko pracowała, wszystko robiła sama, bez żadnego wsparcia z zewnątrz.
Nie jest osobą, która siedzi bezczynnie i nawet mając dwie lub trzy prace, zawsze znajdowała dla nas czas i energię, opiekowała się nami, pomagała nam, edukowała nas i dawała nam szansę stanąć na nogi.
Zaczęłam pracować wcześnie, najpierw jako kelnerka. Tam poznałam mojego przyszłego męża, który okazał się wojskowym.
Przeprowadziliśmy się do jego rodzinnego Gdańska, a mama została w Łodzi z bratem.
Mama była zawsze pogodna, pomimo trudności. Nawet gdy z powodu ciężkiej pracy straciła zdolność chodzenia, nie traciła ducha i nadal pomagała bratu. Dlatego szczególnie bolesne były dla mnie jej łzy i rozpacz, gdy prosiła, bym ją zabrała.
Pół roku temu Michał ożenił się, a jego żona Lara od razu nie spodobała się naszej rodzinie. Była arogancka i zbyt pewna siebie.
Uważałam, że nie powinnam ingerować w ich związek, ponieważ musiał z nią mieszkać.
Jednak Lara już wcześniej pokazała swoją złą stronę, zabraniając mojej mamie przyjść na wesele, ponieważ jej wózek inwalidzki zepsułby wygląd przyjęcia.
Mama nie obraziła się na to otwarcie, mówiąc tylko: „Niech tak będzie”. Ale widziałam, że była zraniona.
Teraz mama znowu zadzwoniła do mnie ze łzami w oczach, żebym ją odebrała. Zapytałam, co się dzieje.
Mama powiedziała, że Lara w ogóle się nią nie zajmuje. Nie była karmiona od tygodnia, leży w błocie, nie może iść do toalety i nawet nie myśli o swoich lekach.
Zapytałam, dlaczego nie powiedziała mojemu bratu, a moja mama wyjaśniła, że był w podróży służbowej i nie wiedział, co się tutaj dzieje. A kiedy był w domu, nie zwracał na nią uwagi.
Jak to możliwe, nie wstydzą się? Mama powiedziała: „Lara mówi, że psuję mieszkanie swoją obecnością, że śmierdzę. Ale to nie moja wina, że zostałam inwalidką”.
Następnego dnia byłam już w Gdańsku i odebrałam mamę. Szwagierka radośnie ją wyrzuciła, nawet nie przepraszając.
Kiedy Michał wrócił z podróży służbowej, nawet nie zapytał, gdzie jest mama i jak się czuje. Bardzo mnie to zasmuciło. Postanowiłam przestać się z nimi komunikować. Niech żyją, jak chcą.
Teraz moja mama mieszka ze mną, a ja się nią zaopiekuję. Zasłużyła na to swoim życiem i wsparciem, które dała mi i mojemu bratu.
A Michał jakby o tym wszystkim zapomniał. Nie rozumiem, jak ktoś może tak traktować najbliższego członka rodziny. Oczywiście mama stara się nie zniechęcać, ale jest jej ciężko.
Mój brat nigdy nie zadzwonił, żeby zapytać, co u mamy. Nie zaprosił nas do siebie, a ja sama nie chcę go widzieć. Być może powinniśmy się pogodzić przed tak wielkim świętem, ale uraza do niego i jego żony jest zbyt wielka.