Niedawno spotkałam się z trudną sytuacją w naszej rodzinie, która skłoniła mnie do zastanowienia się nad sprawiedliwością i równością między dziećmi.
Mój mąż i ja mamy dwójkę dzieci, oczywiście są już dorośli, ale wiemy, że nasze dzieci są dla nas zawsze małe.
Mój syn chyba zrozumiał to dosłownie, dlatego w wieku 36 lat nadal nie ustabilizował swojego życia (mieszkanie, dobra praca), w przeciwieństwie do mojej córki, która od najmłodszych lat wiedziała, czego chce.
Pewnego weekendu on i jego synowa przyjechali nas odwiedzić i podczas kolacji mój syn powiedział, że planują mieć dziecko i potrzebują mieszkania.
Mój mąż i ja spojrzeliśmy na siebie i nie mogliśmy zrozumieć, jak zareagować na taką prośbę naszego syna.
Oczywiście wszystko rozumiemy i odłożyliśmy nawet pewną sumę pieniędzy na kredyt hipoteczny, ale on potrzebuje go teraz.
Argumentował, że potrzebuje własnego mieszkania dla swojej młodej rodziny. Rozumiałam jego potrzeby i chciałam pomóc.
Ale gdzie ja i mój mąż moglibyśmy się udać? I wtedy usłyszałam ciekawą propozycję:
„Mamo, możesz wprowadzić się do Diany, ona ma dużo przestrzeni i mieszka sama, a my potrzebujemy miejsca dla naszej rodziny”.
Jednak gdy moja córka dowiedziała się o tym, powiedziała: „Mamo, wszystko rozumiem, ale oprócz syna masz jeszcze córkę”.
Diana nie ma nic przeciwko pomaganiu bratu, ale dlaczego sama rozwiązała kwestię mieszkania, nie pytając nas o zdanie? To również jest ważne pytanie.
Jej słowa skłoniły mnie do zastanowienia się nad tym, jak moje działania mogą wpłynąć na nasze relacje rodzinne i poczucie sprawiedliwości między dziećmi.
Ta sytuacja przypomniała mi, jak ważne jest otwarte i szczere omawianie takich kwestii ze wszystkimi członkami rodziny, aby uniknąć ewentualnych konfliktów w przyszłości.
W końcu decyzje podjęte dzisiaj mogą wpłynąć na nasze relacje jutro. Powiedziałam synowi, że my też chcemy żyć dla siebie i nie chcemy prosić córki, by zamieszkała z nami, mając własne mieszkanie.
Mój były mąż postanowił wrócić do rodziny, ponieważ jego nowa żona nie kocha go tak bardzo jak ja