Rozrywka

Mój mąż zasugerował, żebyśmy zamieszkali z jego rodziną, która jest bardzo liczna: „A co z naszym życiem prywatnym”

W moim życiu jest już zbyt wielu krewnych mojego męża i jeśli nic się nie zmieni, istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie jeszcze gorzej. A tego moja psychika nie zniesie.

Mój mąż ma dużą rodzinę, a jego rodzice mają wiele dzieci i sami pochodzą z dużych rodzin, więc nie jest to rodzina, ale cały klan, który często się komunikuje.

Krewni, którzy mieszkają dalej, rzadko przyjeżdżają w odwiedziny, rozmawiamy głównie przez telefon, ale nie mogę ukryć się przed najbliższą rodziną, nie mogę uciec i to mnie przygnębia.

Tej najbliższej rodziny jest za dużo. Ojciec i matka mojego męża, jego dwóch braci, każdy brat ma żonę i jedno dziecko. Są też trzy siostry, które również są zamężne i mają dzieci.

Nie liczę ciotek, wujków, kuzynów, bo przez trzy lata małżeństwa nie zdążyłam poznać wszystkich ich licznych krewnych.

screen Youtube

Na naszym ślubie myślałam, że zwariuję. Świętowaliśmy prawie tydzień, bo nie udało nam się zebrać wszystkich jednego dnia. Dzięki Bogu, że nie świętowaliśmy w naszym domu.

Mentalnie przygotowywałam się na spotkanie z jego rodziną podczas świąt. Ale rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza, ponieważ oni uwielbiają się spotykać.

To są ludzie, którzy mogą nagle wpaść z wizytą, bo „coś przegapili”. A ty musisz wszystkich nakarmić, zaproponować herbatę i kawę, uśmiechać się i podtrzymywać rozmowę. Tego właśnie chcesz po ciężkim dniu pracy.

Mogą też zadzwonić w porze lunchu, powiedzieć, że dawno się nie widzieli i zaprosić na kolację. I nie możesz odmówić, jeśli żyjesz, jesteś zdrowy i nie masz wizyty u lekarza.

Wizyta u lekarza to dobry powód, by nie przyjść. Ale często nie można z niego skorzystać.

Myślę, że mam dobre relacje z rodziną mojego męża, ale jest ich zbyt wielu w naszym życiu. Na palcach jednej ręki mogę policzyć dni, kiedy mamy spokój.

Zawsze ktoś nas potrzebuje. Albo jesteśmy gdzieś wzywani, albo ktoś do nas przyjeżdża, albo po prostu prowadzimy godzinne rozmowy przez telefon, podczas których opowiadają mi o krewnych, których nawet nie pamiętam.

Z mężem nie możemy nic zaplanować, bo musimy koordynować działania z całym jego klanem, bo nagle jesteśmy już zaproszeni w odwiedziny, a jeszcze o tym nie wiemy.

Oczywiście fajnie jest mieć taką jedność rodzinną, ale to zdecydowanie nie dla mnie. Cieszę się, że jestem tak ciepło przyjmowana, ale dajcie mi żyć z mężem w spokoju!

Najspokojniejszy czas to miesiąc miodowy, a raczej dwa tygodnie wakacji po ślubie. W tym czasie nikt nam nie przeszkadzał, mieliśmy spokojne wakacje do woli.

Za to po powrocie nasza rodzina się rozkręciła. A ostatnio mój mąż mnie zaskoczył. Okazało się, że myśli o przeprowadzce do rodziców. I myśli o tym w inny sposób.

Jest najmłodszy w rodzinie, więc na mocy jakiejś umowy okazuje się, że rodzice mają się nim opiekować. Do tego momentu jest jeszcze sporo czasu, ale on już chce zacząć przygotowania.

Postanowił sprzedać mieszkania — nasze i rodziców — i wybudować dom, w którym wszystkim będzie wygodnie. To znaczy, dom dla dwóch rodzin, plus miejsce, w którym krewni, którzy przyjeżdżają w odwiedziny, mogliby się zatrzymać.

To oznacza, że nie będę miała spokoju. Teraz możemy przynajmniej odpocząć w domu, ale tutaj nie będziemy mieli nawet gdzie pójść. No, tylko do lasu.

Mój mąż powiedział, że to byłby świetny pomysł, żebyśmy zebrali się razem jako rodzina, a moi rodzice pomogą nam z dzieckiem i posiedzą z nami. To takie wygodne. I tak będziemy musieli zamieszkać razem, jestem najmłodszym dzieckiem.

Nie chcę mieszkać w jednym domu z teściami. To wspaniali ludzie, nie kłócę się, ale nie mam siły psychicznej, by mieszkać z nimi przez cały czas.

Synowa jest mniej przydatna w rodzinie niż kot, ale jej arogancja jest poza skalą: „Gdyby nie ja, nosiłby kiepskie ciuchy i nie jeździł na wakacje”

Zaraz po narodzinach córki mój mąż postanowił się ze mną rozwieść: „Julia jest lepsza od ciebie, jest bogata”

Moja żona próbuje udawać, że jesteśmy bogatsi niż w rzeczywistości. Jestem zmęczony tym przedstawieniem, przed kim mam się popisywać

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Tomasz Kot ma dorosłą, 19-letnią córkę, która poszła w jego ślady. Czy popularność jej taty miała jakiś wpływ na decyzję Blanki

Są takie nazwiska w polskim kinie, które nie potrzebują przedstawienia, bo przez lata stały się…

1 dzień ago

Popularna wokalistka z czasów PRL, Grażyna Świtała, miała prawdziwych fanów wśród swoich rodaków. Dlaczego piosenkarka tak wcześnie zakończyła swoją karierę wokalną

W czasach, gdy scena muzyczna w Polsce miała swój niepowtarzalny klimat, a artyści budowali popularność…

1 dzień ago

Życie miłosne Jacka Borkowskiego. Aktor ma na koncie cztery małżeństwa, a obecnie jest żonaty z Jolantą Popławską, którą uważa za swoją prawdziwą miłość

W jego życiu uczucia zawsze zajmowały miejsce pierwszoplanowe, a Jacek Borkowski nigdy nie ukrywał, że…

2 dni ago