Chętnie by został, ale cierpliwość jego żony się skończyła. Dwoje dzieci, jednopokojowe mieszkanie, a ona nie pracuje.
Nie ma złych nawyków i zawsze jest gotowy zrobić wszystko w domu, jeśli trzeba coś zrobić.
Gwóźdź, dziura, mycie naczyń lub podłóg, pranie, gotowanie obiadu – zawsze jest dostępny.
Ale jeśli chodzi o pracę, nie jest w stanie tego zrobić. Kategorycznie stwierdził, że nie będzie pracował. Jego żona nie mogła tego znieść i wyrzuciła go z domu.
Dlaczego go wyrzuciła? Ponieważ nie chciała mieć męża kury domowej. Dla niej to jak trzecie dziecko, które jest starsze i opiekuje się młodszymi dziećmi.
A spróbuj ubrać, ubrać i nakarmić troje z nich. A wszystko za pensję pracownika firmy sprzątającej, a raczej sprzątaczki. I on też potrzebuje szacunku. Nie rób mu żadnych uwag, słuchaj go we wszystkim, bo to mężczyzna!
Ale kiedy po raz kolejny odmówił pójścia do pracy, powiedziała mu po prostu: „Wynoś się! Pakuj się i jedź do mamy”.
Oczywiście nie chciał odejść. Powiedział, że ona nie ma prawa, że jest ojcem i że jego dzieci go potrzebują. Ale po tym, jak grożono mu policją, ustąpił.
Dzieci tak naprawdę nie rozumiały, co się dzieje. Są jeszcze młode, nie chodzą do szkoły. Przez cały ten czas przebywały w domu z ojcem.
A teraz co się dzieje? Tata był, a teraz go nie ma. A był taki dobry: chodził z nimi na spacery, bawił się, śpiewał piosenki na gitarze, czytał im książki na głos, robił pyszne naleśniki, kupował zabawki (za pieniądze mamy).
Dlaczego mama się na niego złościła? Nie lubiła jak na nią krzyczał? I co z tego? On na nas nie krzyczy i nas nie bije. Tak myślały dzieci.
Ale mama była zła, ponieważ była bardzo zmęczona tym życiem. Denerwowało ją, że on, mężczyzna, nie pracuje, a ona, kobieta, pracuje za dwoje, dla siebie i dla niego, a nawet jako sprzątaczka.
Może sama chciałaby być gospodynią domową, ale musi odgrywać rolę mężczyzny. I to z żyjącym mężem. „Po co mi on”, pomyślała. Więc go wyrzuciła.
Ktoś mógłby zapytać, co myślała, zanim wyszła za mąż. A co tu było do myślenia? Była zakochana. I nie spodziewała się tego. Nie była przygotowana na to, że jej mąż może chcieć być kurą domową. Spodziewała się wszystkiego, ale nie tego.
Wręcz przeciwnie. Marzyła o tym, jak spotka się z nim, gdy wróci wieczorem z pracy, zmęczony, ale szczęśliwy. Marzyła o opiece nad nim, spełnianiu wszystkich jego zachcianek. Jak opowiadałaby mu o tym, co robili z dziećmi bez niego.
To ona marzyła o byciu kobietą. I stało się tak, że on odebrał jej tę rolę. I zamienił ją w nikogo. A ona tego nie chciała. Więc go wyrzuciła.
Rok później wyszła za mąż za innego mężczyznę, który nie chciał być kurą domową, i urodziła trzecie dziecko. Ale dopiero teraz nie odgrywa roli męża, ale bardzo dobrze wykonuje swoją pracę jako kochająca matka i żona.
A co z naszym mężem gospodynią domową? W końcu to o nim jest ta historia. Wrócił do matki i mieszka z nią. I tak jak poprzednio, nigdzie nie pracuje. I nie zamierza. I to jest jego ważna pozycja.
Czasami odwiedzają go dzieci. Ze smutkiem wspomina te wspaniałe dni, kiedy byli razem. Ale zły los ich rozdzielił i teraz mieszkają z innym ojcem. Nie bawi się z nimi, nie śpiewa im piosenek na gitarze, nie piecze naleśników, a zarabia krocie.
Tak sobie myślę, może jakaś kobieta, która nie lubi tych wszystkich prac domowych ze sprzątaniem, praniem i dziećmi potrzebuje właśnie takiego mężczyzny, męża kury domowej? A on chętnie by się tym wszystkim zajął.
Byłoby wspaniale, gdyby się spotkali i zakochali. Spotykał się z nią po pracy i opiekował się nią: „Odpocznij, odpocznij, odpocznij – tymi słowami witałby ją codziennie w domu”.
Ile on chce od życia? Zupełnie nic. Nie zmuszaj go do pracy i tyle. I będzie szczęśliwy.
Dobrze, że jest teraz internet i ludzie mogą się z jego pomocą odnaleźć. Może mąż kury domowej też kogoś znajdzie?