Ciekawostki

Mam wszystko, wspaniałą rodzinę i rodziców, ale czuję się samotna. Być może to moja wina i po prostu nie doceniam tego, co mam

Na zewnątrz wszystko wygląda dobrze. Nawet bardzo dobrze. Mam rodzinę, rodziców, którzy żyją i są zdrowi, dom, w którym zawsze jest ciepło, lodówkę, która nigdy nie jest pusta.

Kiedy ktoś pyta: „Jak się masz?”, odpowiadam automatycznie: „W porządku”. I to nie jest kłamstwo. To tylko nie cała prawda.

Czasem myślę, że nie mam prawa czuć się samotna. Bo jak można narzekać, kiedy ma się „wszystko”?

Sama sobie to powtarzam, kiedy wieczorem siedzę na kanapie i słyszę, jak w drugim pokoju ktoś ogląda telewizję, a ja czuję się tak, jakbym była przezroczysta. „Przesadzasz” — mówię do siebie. „Inni mają gorzej”.

Rodzice dzwonią regularnie. Mama pyta, czy zjadłam obiad, tata przypomina, żebym się cieplej ubrała. Ich głosy są pełne troski, ale rozmowy zawsze wyglądają podobnie. „U was wszystko dobrze?” — pyta mama.

Screenshot

„Tak, mamo, wszystko dobrze” — odpowiadam. I znów nie mówię tego, co naprawdę czuję, bo nie chcę ich martwić. Bo przecież oni tyle dla mnie zrobili, a ja nie chcę być tą niewdzięczną córką, która „ma wszystko, a jeszcze narzeka”.

W rodzinnych rozmowach jest dużo codzienności, planów, obowiązków. Mało miejsca na pytania, na które odpowiedź nie jest prosta.

Nikt nie pyta: „Czy jesteś szczęśliwa?” A nawet jeśli by zapytał, nie wiem, co bym odpowiedziała. „Nie wiem” brzmi głupio, kiedy ma się dach nad głową i ludzi wokół.

Czasem próbuję coś powiedzieć, bardzo ostrożnie. „Jakoś ostatnio czuję się zmęczona” — rzucam niby mimochodem.

„Wszyscy jesteśmy zmęczeni” — słyszę w odpowiedzi. „Taki czas”. I rozmowa płynie dalej, jakby to, co powiedziałam, było tylko drobnym zakłóceniem, a nie próbą powiedzenia: „Jest mi pusto”.

Najgorzej jest wieczorami. Kiedy dzień się kończy, obowiązki są odhaczone, a ja zostaję sama ze swoimi myślami. Telefon leży obok, ale nie mam do kogo zadzwonić tak naprawdę.

Nie po to, żeby coś załatwić, tylko żeby powiedzieć: „Jest mi ciężko”. Bo każda rozmowa kończy się radą, pocieszeniem albo porównaniem do kogoś, kto ma gorzej. A ja nie chcę porad. Chcę, żeby ktoś mnie wysłuchał bez poprawiania.

Zdarza mi się myśleć, że to moja wina. Że nie potrafię docenić tego, co mam. Że powinnam być bardziej wdzięczna, bardziej radosna, bardziej „normalna”.

„Inne kobiety byłyby szczęśliwe na twoim miejscu” — powiedziała kiedyś koleżanka, kiedy próbowałam jej opowiedzieć o swoim uczuciu pustki.

Uśmiechnęłam się wtedy i skinęłam głową. „Masz rację” — odpowiedziałam. A w środku poczułam się jeszcze bardziej samotna.

Bo jak wytłumaczyć komuś, że samotność nie zawsze oznacza brak ludzi? Że czasem jest jak cichy pokój pełen mebli, w którym nikt do ciebie nie mówi naprawdę.

Że można siedzieć przy rodzinnym stole, słuchać rozmów, śmiechu, a mimo to czuć, że nikt nie widzi, co dzieje się w środku.

Kiedyś powiedziałam to mamie wprost. „Mamo, czasem czuję się bardzo samotna”. Spojrzała na mnie z zaskoczeniem. „Ale jak to? Przecież masz nas wszystkich”.

Uśmiechnęła się ciepło, jakby chciała mnie uspokoić. „To minie” — dodała. Nie zapytała, dlaczego tak się czuję. Może nie wiedziała, jak.

I wtedy dotarło do mnie, że nikt nie robi mi tego specjalnie. Że moja samotność nie wynika z czyjejś złej woli. Ona po prostu wślizgnęła się między codzienne rozmowy, obowiązki, role, które wszyscy odgrywamy. Ja — córka, członek rodziny, ktoś, kto „ma wszystko”.

Tylko nie miejsce, w którym mogłabym być sobą bez tłumaczeń. Nie wiem jeszcze, co z tym zrobić. Czasem myślę, że muszę nauczyć się mówić głośniej o tym, co czuję, nawet jeśli będzie to niewygodne.

A czasem, że może muszę najpierw sama przestać się obwiniać za to, że czuję pustkę. Bo uczucia nie są rachunkiem, który trzeba wyrównać wdzięcznością.

Wiem jedno: samotność nie zawsze krzyczy. Czasem siedzi cicho obok, kiedy wszyscy myślą, że jesteś szczęśliwa. I może to jest najtrudniejsze — przyznać przed sobą, że mając wszystko, można jednocześnie bardzo czegoś nie mieć.

Kiedyś odmówiłam córce, że nie zaopiekuję się wnukiem, a od tamtej pory nawet do mnie nie dzwoni. Za to z teściową, która w niczym im nie pomaga, jest w doskonałych stosunkach

Mój mąż co tydzień otrzymuje listę życzeń od swojej mamy i przywozi jej pełne torby jedzenia i innych rzeczy. W pewnym momencie powiedziałam, że ja też mam mamę i że ona również jest emerytką

Całe życie wychowywałam cudze dziecko, a kiedy zostałam sama i potrzebowałam opieki, Lara po prostu oddała mnie do domu spokojnej starości

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Jarosław Kaczyński zniknął z przestrzeni medialnej. Rzecznik PiS odpowiedział na wszystkie pytania i rozwiał wątpliwości

Są momenty, które zatrzymują nawet tych, którzy przez całe życie byli w ruchu. Dla Jarosława…

21 godzin ago

Jak dziś wygląda syn legendarnego Johna Lennona z The Beatles i Yoko Ono. Czym zajmuje się potomek słynnej pary

Urodził się w samym środku legendy. Gdy przyszedł na świat, jego ojciec był ikoną muzyki,…

2 dni ago

Mój mąż zawsze wybiera w naszych relacjach swoją mamę. Nie wiem, czy jestem gotowa żyć w takim formacie

Kiedy wychodziłam za mąż, byłam przekonana, że tworzę nową rodzinę. Że od tej chwili „my”…

2 dni ago

Michał Wiśniewski i jego piąta żona przechodzą obecnie trudny okres. Czy dojdzie do rozwodu

Życie Michała Wiśniewskiego od zawsze toczyło się na oczach całej Polski. Scena była jego domem,…

2 dni ago

Dlaczego Dolly Parton nigdy nie została matką. Czy piosenkarka żałuje swojego wyboru i co sądzi o macierzyństwie

Dolly Parton od dekad pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet świata muzyki. Jej głos, peruka,…

3 dni ago