Ciekawostki

Kiedyś odmówiłam córce, że nie zaopiekuję się wnukiem, a od tamtej pory nawet do mnie nie dzwoni. Za to z teściową, która w niczym im nie pomaga, jest w doskonałych stosunkach

Nigdy nie myślałam, że jedno „nie” może kosztować mnie ciszę. Ciszę tak gęstą, że dzwoni w uszach, gdy wieczorem odkładam telefon na stół i wiem, że znów nie zadzwoni.

A przecież przez lata byłam tą, która zawsze była „pod ręką”. Tą, do której można było przyjechać bez zapowiedzi, zostawić dziecko „na chwilę”, a wrócić po kilku godzinach.

Tą, która odwoływała swoje plany, bo córka dzwoniła zmęczonym głosem: „Mamo, ja już nie mam siły”.

Kiedy urodził się mój wnuk, byłam szczęśliwa. Naprawdę. Kupowałam maleńkie ubranka, prasowałam je starannie, układałam w szafce, choć nikt mnie o to nie prosił. Córka mówiła: „Jeszcze się przyda”. Przydało się wszystko. Mój czas, moje ręce, moje nerwy, moje zdrowie.

Przez długi czas nie zadawałam sobie pytania, czy ktoś pyta, jak ja się czuję.

Zaczęło się niewinnie. „Tylko na dwie godzinki” — mówiła. „Musimy coś załatwić”. Potem było: „Wiesz, że u ciebie jest mu najlepiej”.

A potem już nawet nie tłumaczyła. Po prostu przywoziła wnuka, stawiała torbę w przedpokoju i mówiła: „Wrócimy wieczorem”. Patrzyłam na jej plecy, na zamykające się drzwi i powtarzałam sobie, że przecież to rodzina, że tak trzeba, że inne babcie też tak mają.

Ale ja też mam swoje lata. Swoje choroby, swoje zmęczenie, swoje dni, kiedy chciałabym po prostu usiąść w ciszy i nie słuchać płaczu ani dziecięcych pytań.

Przez długi czas tłumiłam to w sobie, bo bałam się powiedzieć głośno, że nie daję rady. Bałam się, że wyjdę na złą matkę i jeszcze gorszą babcię.

Ten dzień, kiedy powiedziałam „nie”, pamiętam bardzo dokładnie. Zadzwoniła wieczorem, jak zwykle bez wstępu: „Mamo, jutro przywiozę małego, dobrze?

Teściowa nie może, a my mamy sprawy”. Odpowiedziałam po chwili ciszy: „Córeczko, jutro naprawdę nie dam rady. Źle się czuję, mam wizytę u lekarza, potrzebuję odpocząć”.

Po drugiej stronie zapadła cisza. „Czyli nie możesz?” — zapytała chłodno. „Nie” — powtórzyłam. „Nie jutro”.

Rozłączyła się szybko. Bez „rozumiem”, bez „dbaj o siebie”. Następnego dnia telefon milczał. I milczał dzień później. I kolejny.

Minął tydzień, potem drugi. Zorientowałam się, że cisza stała się nową normą.

Na początku tłumaczyłam ją sobie na różne sposoby. Że są zajęci. Że dziecko chore. Że pewnie się odezwie. Ale prawda była prostsza i boleśniejsza: obraziła się. Za to jedno „nie”, które wymknęło mi się po latach ciągłego „tak”.

Najbardziej bolało mnie jednak coś innego. Dowiedziałam się przypadkiem, od wspólnej znajomej, że moja córka jest w doskonałych stosunkach ze swoją teściową.

Z tą samą, która nigdy nie zajmowała się wnukiem. Która zawsze miała „ważne sprawy”, „swoje życie”, „zbyt mało sił”. Która potrafiła powiedzieć: „Ja już swoje dzieci wychowałam”.

„Ale jak to możliwe?” — zapytałam znajomą. Wzruszyła ramionami. „No wiesz, ona im nie odmawia, bo oni jej niczego nie proszą”.

Te słowa uderzyły mnie mocniej niż jakakolwiek kłótnia. Zrozumiałam, że ja zostałam ukarana nie za brak miłości, ale za to, że przez lata byłam zbyt dostępna.

Kiedy po kilku tygodniach w końcu zadzwoniłam sama, odebrała chłodno. „Co się stało?” — zapytała, jakbyśmy były sobie obce.

„Tęsknię” — odpowiedziałam szczerze. Westchnęła. „Mamo, my mamy teraz dużo na głowie”. „Rozumiem” — powiedziałam. „Zawsze rozumiałam”. „Wiesz” — dodała po chwili — „było mi przykro, że wtedy odmówiłaś”.

Zacisnęłam palce na słuchawce. „Było mi ciężko” — odpowiedziałam. „Też człowiekowi czasem jest ciężko”. „No tak” — rzuciła. „Ale rodzina powinna sobie pomagać”.

Prawie się zaśmiałam, ale w gardle stanęła mi gula. „A czy ja nie jestem rodziną?” — zapytałam cicho. Nie odpowiedziała.

Po tej rozmowie długo siedziałam w kuchni, patrząc w okno. Przypomniałam sobie wszystkie razy, kiedy byłam „na zawołanie”.

Kiedy nie pojechałam na zaplanowany wyjazd, bo wnuk był przeziębiony. Kiedy rezygnowałam z rehabilitacji, bo „nie było z kim zostawić dziecka”.

I ten jeden raz, kiedy postawiłam granicę, stał się pretekstem do zerwania kontaktu.

Zrozumiałam też coś jeszcze. Że teściowa, z którą córka ma dziś „doskonałe stosunki”, nie jest lepszą babcią. Jest po prostu wygodniejsza.

Bo niczego od niej nie oczekują i niczego od niej nie dostają. A ja, dając za dużo, nauczyłam ich, że mogą brać bez końca.

Nie wiem, czy jeszcze się do mnie odezwie. Nie wiem, czy kiedyś zadzwoni nie dlatego, że czegoś potrzebuje, ale dlatego, że po prostu chce porozmawiać.

Wiem jedno: już nie chcę przepraszać za to, że jestem zmęczona. Za to, że mam swoje granice. Za to, że nie jestem maszyną do pomocy.

Czasem wieczorem wyobrażam sobie, że telefon dzwoni, a ona mówi: „Mamo, jak się czujesz?”. I wtedy myślę, że jeśli ten dzień nadejdzie, odbiorę.

Bez żalu, bez wyrzutów. Ale już nie kosztem siebie. Bo bycie matką nie powinno oznaczać, że trzeba zniknąć, żeby inni czuli się dobrze.

Mój mąż co tydzień otrzymuje listę życzeń od swojej mamy i przywozi jej pełne torby jedzenia i innych rzeczy. W pewnym momencie powiedziałam, że ja też mam mamę i że ona również jest emerytką

Całe życie wychowywałam cudze dziecko, a kiedy zostałam sama i potrzebowałam opieki, Lara po prostu oddała mnie do domu spokojnej starości

Mój mąż przyszedł do mnie wieczorem i powiedział, że zamierza się ze mną rozstać, ponieważ znalazł miłość swojego życia. Nie zasmuciłam się, po prostu poprosiłam, żeby jak najszybciej dał mi wolność

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Jarosław Kaczyński zniknął z przestrzeni medialnej. Rzecznik PiS odpowiedział na wszystkie pytania i rozwiał wątpliwości

Są momenty, które zatrzymują nawet tych, którzy przez całe życie byli w ruchu. Dla Jarosława…

1 dzień ago

Jak dziś wygląda syn legendarnego Johna Lennona z The Beatles i Yoko Ono. Czym zajmuje się potomek słynnej pary

Urodził się w samym środku legendy. Gdy przyszedł na świat, jego ojciec był ikoną muzyki,…

2 dni ago

Mój mąż zawsze wybiera w naszych relacjach swoją mamę. Nie wiem, czy jestem gotowa żyć w takim formacie

Kiedy wychodziłam za mąż, byłam przekonana, że tworzę nową rodzinę. Że od tej chwili „my”…

2 dni ago

Michał Wiśniewski i jego piąta żona przechodzą obecnie trudny okres. Czy dojdzie do rozwodu

Życie Michała Wiśniewskiego od zawsze toczyło się na oczach całej Polski. Scena była jego domem,…

2 dni ago

Dlaczego Dolly Parton nigdy nie została matką. Czy piosenkarka żałuje swojego wyboru i co sądzi o macierzyństwie

Dolly Parton od dekad pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet świata muzyki. Jej głos, peruka,…

3 dni ago