screen Youtube
Ponieważ nie rozumiem zbyt dobrze psychologii dziecięcej, przekierowałem dziecko do mojej żony.
A ona powiedziała mi, że poznali się, gdy byli studentami i studiowali razem w instytucie. Od razu polubiłem moją przyszłą żonę.
Powiedziała, że dobrze się nią opiekowałem, dawałem jej kwiaty, zapraszałem na randki. Raz nawet uratowałem ją przed chuliganami. A potem poprosiłem ją o rękę.
Ogólnie wszystko wydaje się być prawdą, ale nie do końca. Oto co naprawdę się wydarzyło.
Po ukończeniu szkoły średniej poszedłem do Instytutu Ekonomii i Zarządzania, który znajdował się w innym mieście. Zamieszkałem w akademiku.
I od razu muszę powiedzieć, że pochodziłem z niezbyt zamożnej rodziny. Stypendium nie wystarczało, a rodzice nie mogli mi pomóc finansowo. I tak zaczęły się głodne studenckie lata.
Ogólnie nie żyliśmy bogato, ale dobrze się bawiliśmy. Zawsze były jakieś imprezy z gitarowymi piosenkami. Gotowaliśmy coś na obiad prawie z niczego.
Nauczyłem się nawet robić placki ze skórek ziemniaczanych i sałatkę ze szprotek. Po co, przecież to nie jest złe, smakuje nawet jak nie ma nic innego.
A obok nas był żeński akademik. I tam mieszkała dziewczyna, która była „majorem”. Tak ją nazywaliśmy.
Jej główną zaletą było to, że co miesiąc otrzymywała z domu dobre pieniądze. Generalnie, w przeciwieństwie do nas, nie potrzebowała jedzenia.
Na początku moja przyjaciółka zaczęła się nią opiekować, miała na imię Ola, ale nic poważnego się nie wydarzyło.
A potem ja się zaangażowałem: wiesz, mieliśmy razem towarzystwo i tak dalej. Ola jest piękną dziewczyną, ale wstydzę się powiedzieć, że to nie ona mnie uwiodła. Byłem wtedy bardzo głodny, a ona zawsze miała co jeść.
I tak zacząłem zdobywać jej zaufanie. Zaprosiłem ją na spacer, ale chodziliśmy po ulicach i parkach. Miasto, w którym studiowaliśmy, jest piękne, jest co oglądać. Ale zawsze byłem głodny i nie wiedziałem, jak podejść do Oli.
Aż pewnego dnia sama powiedziała mi, że powinniśmy przestać chodzić po ulicach i pójść do kawiarni. Nie wiedziałem, jak odmówić.
Oczywiście byliśmy wtedy młodzi i bezczelni, ale nie aż tak. Cóż, kawiarnia to kawiarnia. A tam zwyczajowo płaci się za siebie i dziewczynę. Nie wiedząc, jak z tego wybrnę, usiedliśmy przy stoliku.
Od razu zamówiłem kanapkę z serem i herbatę, podczas gdy Ola uważnie studiowała menu, a następnie podała mi: sałatkę Cezar, smażonego kurczaka z frytkami i kawę z rogalikiem na deser.
Zbladłem: zdałem sobie sprawę, że mnie na to nie stać. Siedziałem, popijając herbatę i licząc palcami grosze w kieszeni. Ola wszystko widziała, zrozumiała, co się dzieje, i powiedziała, że zapłaci.
Oczywiście było to niewygodne, ale minęło. Zjedliśmy, wyszliśmy z kawiarni, przeszliśmy się jeszcze trochę, dotarliśmy do akademika i zaczęliśmy się żegnać. Ola powiedziała mi, żebym nie martwił się o jedzenie, ma go więcej i żebym wrócił, kiedy będę go potrzebował.
I uśmiechnęła się. Chyba ją polubiłem. Nie wiem jak, ale ją przekupiłem. Spotykaliśmy się dalej, a ja prosiłem ją o pożyczenie jedzenia. A potem stałem się naprawdę bezczelny: w nocy zakradałem się do żeńskiego akademika, gdzie mnie karmili.
Stamtąd poszło dalej. Zacząłem nie tylko jadać w domach gości, ale także zabierać jedzenie ze sobą, aby móc nakarmić moich współwięźniów. I tak żyliśmy w luksusie i bogactwie. Mamy teraz chleb z boczkiem, makaron i słodycze z mlekiem skondensowanym, a nie tylko kilka w pomidorach i sałatkę z wodorostów.
A Ola, która była nie tylko piękna, ale i miła, nie szczędziła nam jedzenia. Pewnego dnia, podczas mojej kolejnej wizyty, wręczyła mi paczkę i powiedziała, że to od jej mamy, której powiedziała, że jej chłopak często jest głodny.
Otworzyłem paczkę, a tam był gulasz, kiełbasa i domowe ciasta! Teraz mama Oli zaczęła wysyłać paczki zarówno do niej, jak i do mnie. I wtedy zdałem sobie sprawę, że jestem całkowicie zakochany!
I raz naprawdę uratowałem Olę przed chuliganami. Szliśmy pewnej nocy i podeszło do nas trzech facetów. A ja jestem tylko gąbczastym facetem, ale jestem żylasty i byłem bokserem w liceum. Ogólnie rzecz biorąc, rozrzuciłem ich. A Ola patrzyła wtedy na mnie zupełnie innymi oczami.
Tak, kochała mnie za odwagę, a ja kochałem ją za jedzenie. Ale oczywiście nie za jedzenie, ale za jej dobroć. I jak można odmówić takiej teściowej? Ale trudno było opowiedzieć całą historię pięcioletniemu dziecku, a mój syn nic by nie zrozumiał. Lubił ją, dobrze się nią opiekował — niech tak będzie.
Odmówiłam spędzenia świąt z teściową i kazałam mężowi wybrać: ja albo ona. A on wybrał swoją matkę
Wystarczyło jedno nazwisko, by wśród fanów „Rancza” wybuchła prawdziwa burza. Daniel Olbrychski, legenda polskiego kina,…
Nie każda gwiazda od początku wie, którą drogą powinna podążać. Czasem życie pisze zupełnie inny…
Są takie telewizyjne pary, które zostają w pamięci na długo po zakończeniu sezonu. Właśnie do…
Przez ostatnie lata widzowie przyzwyczaili się do jej obecności przy jurorskim stole. Ewa Kasprzyk wnosiła…
Kuba Badach i Aleksandra Kwaśniewska od lat tworzą związek, który wymyka się typowym schematom show-biznesu.…
Cezary Pazura od dekad należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. Jego twarz kojarzy się z…