Niewiele osób wie jednak, że jako nastolatka wcale nie marzyła o pracy przed kamerą. Jej życie miało potoczyć się w zupełnie innym kierunku, a o wszystkim zadecydował przypadek i… jedna niepozorna ulotka.
W jednym z ostatnich wywiadów Torbicka wróciła wspomnieniami do czasów liceum i przyznała, że przez wiele lat była przekonana, iż zostanie inżynierem.
Uczyła się w klasie matematyczno-fizycznej i świetnie odnajdywała się w przedmiotach ścisłych. Matematyka i fizyka nie sprawiały jej żadnych trudności, dlatego planowała studia na Politechnice. Wszystko zmieniło się niemal z dnia na dzień.
Jak sama opowiadała, w warszawskim liceum Batorego przypadkiem trafiła na informację o powstającym kierunku wiedzy o teatrze. Od dawna kochała scenę.
Regularnie chodziła do teatrów, oglądała premiery i z ogromnym zainteresowaniem śledziła życie artystyczne stolicy.
Kiedy przeczytała, że może połączyć tę pasję ze studiami, zrozumiała, że właśnie tego chce. Była przekonana, że znalazła swoje miejsce.
Los postanowił jednak wystawić ją na pierwszą poważną próbę. Grażyna nie dostała się na wymarzone studia. Po latach przyznała, że było to jej pierwsze tak bolesne rozczarowanie.
„Ja z matematyki byłam dobra, bo byłam w klasie matematyczno-fizycznej i przez długi czas, właściwie do trzeciej klasy liceum, ja szłam na Politechnikę. (…) Matematyka, fizyka – to była moja domena, uwielbiałam to. No i nagle mi się odmieniło” – powiedziała.
Młoda dziewczyna musiała zmierzyć się z porażką i pogodzić z tym, że marzenia nie zawsze spełniają się od razu. Zamiast się poddać, postanowiła wykorzystać ten czas najlepiej, jak potrafi.
„Wpadła mi w ręce ulotka w liceum Batorego, że otwierany jest pomaturalny wydział wiedzy o teatrze, a ja wtedy rzeczywiście chodziłam bardzo dużo do teatru, uwielbiałam teatr. Wszystkie warszawskie teatry i premiery, które tam się odbywały – musiałam tam być” – dodała.
Rozpoczęła studia polonistyczne, ale jednocześnie trafiła na roczny staż do Teatru Dramatycznego w Warszawie. To właśnie tam mogła zobaczyć teatr od kulis.
„Jak się okazało, że mogę studiować historię teatru, historię sztuki, to wydawało mi się, że to jakiś wydział dla mnie stworzony, bo on był wcześniej wydziałem podyplomowym, czyli trzeba było skończyć jakieś studia i potem można było dopiero iść na wiedzę o teatrze. (…) No więc czym prędzej się tam udałam i nie zdałam za pierwszym razem, niestety. Musiałam przeżyć tę swoją pierwszą porażkę życiową” – przyznała.
Miała okazję obserwować pracę wybitnych twórców, wśród nich Gustawa Holoubka i Piotra Fronczewskiego. Wspominała później, że był to jeden z najważniejszych okresów w jej życiu.
„(…) Poszłam do Teatru Dramatycznego w Warszawie na taki rok poznawania teatru od kulis i to było fantastyczne. To był świetny czas. Gustaw Holoubek był wtedy dyrektorem, Piotr Fronczewski na scenie, cała plejada znakomitych aktorów, a ja kochałam naprawdę to, co się dzieje w teatrze i to mi bardzo dużo dało – ten rok takiego obserwowania, takiego stażu, który tam przeszłam” – opowiadała.
Nie siedziała już tylko na widowni – mogła uczestniczyć w codziennym życiu teatru i przekonać się, jak wygląda praca artystów poza światłami reflektorów. Rok później ponownie przystąpiła do egzaminów i tym razem dostała się na wymarzoną wiedzę o teatrze.
To właśnie ta decyzja otworzyła przed nią drzwi do kariery, która trwa już ponad czterdzieści lat. W 1985 roku rozpoczęła pracę w Telewizji Polskiej.
Najpierw zajmowała się Teatrem Telewizji, później prowadziła koncerty i festiwale w Opolu oraz Sopocie. Największą popularność przyniósł jej jednak autorski program „Kocham Kino”.
Dzięki niemu przez ponad dwadzieścia lat przybliżała widzom najważniejsze premiery filmowe, rozmawiała z najwybitniejszymi twórcami i relacjonowała największe światowe festiwale.
Choć od dawna należy do najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskich mediów, nigdy nie pozwoliła, by sława zdominowała jej życie prywatne.
Jest córką legendarnej spikerki Krystyny Loski, ale od początku zależało jej na tym, by budować własną pozycję.
Nawet decyzja o przyjęciu nazwiska męża była świadomym krokiem – chciała być oceniana za swoje osiągnięcia, a nie przez pryzmat znanego nazwiska matki.
Od ponad czterdziestu pięciu lat jej życiowym partnerem jest profesor Adam Torbicki – wybitny kardiolog. Poznali się jeszcze jako młodzi ludzie i od tamtej pory wspólnie idą przez życie.
Oboje rozwijali swoje kariery niezależnie od siebie, ale zawsze wzajemnie się wspierali. Grażyna wielokrotnie podkreślała, że właśnie możliwość realizowania własnych pasji jest jednym z fundamentów ich udanego małżeństwa.
Nigdy nie wierzyła, że szczęśliwy związek wymaga rezygnacji z własnych marzeń. Choć wielokrotnie otrzymywała propozycje pracy za granicą, za każdym razem wybierała Polskę.
Przyznaje, że kocha podróże, zachwyca się Rzymem czy Lazurowym Wybrzeżem, ale to właśnie tutaj czuje się u siebie. Warszawa pozostała
miejscem, do którego zawsze chciała wracać, niezależnie od tego, dokąd zaprowadziła ją praca.
Historia Grażyny Torbickiej pokazuje, że czasem jedna nieudana rekrutacja nie zamyka żadnych drzwi. Wręcz przeciwnie – potrafi przygotować człowieka do czegoś znacznie większego.
Gdyby bez problemu dostała się na wymarzone studia za pierwszym razem, być może nigdy nie przeżyłaby niezwykłego roku spędzonego za kulisami Teatru Dramatycznego.
A to właśnie tam zdobyła doświadczenie, które później pomogło jej stać się jedną z najbardziej cenionych dziennikarek kulturalnych w Polsce.
Dziś, patrząc na jej drogę zawodową, trudno uwierzyć, że wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej.
Wystarczyła jedna ulotka, jedna porażka i jedna odważna decyzja, by dziewczyna planująca studia techniczne stała się ikoną polskiej kultury i kobietą, której od lat ufają miliony widzów.
Przez ponad trzy dekady udowodnili, że ich uczucie potrafi przetrwać wszystko – plotki, różnicę wieku,…
Jeszcze kilka dni temu fani gratulowali im kolejnego dziecka. W mediach społecznościowych nie brakowało ciepłych…
Przez całe życie słyszał, że jest synem dwojga legend polskiej kultury. Ojciec – niezapomniany konferansjer…
Jeszcze kilka lat temu cała Polska kibicowała mu w poszukiwaniu wielkiej miłości. Dziś Jarosław „Jaruś”…
Są aktorzy, którzy po zakończeniu kariery znikają z życia publicznego i wybierają spokojną emeryturę. Kazimierz…
Od dnia, który na zawsze odmienił jej życie, Sylwia Peretti mówi o sobie zupełnie inaczej…