Screenshot
Taki właśnie jest głos Edyty Bartosiewicz — artystki, która w latach 90. stała się jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny muzycznej.
Jej droga nie zaczęła się od wielkich scen. Najpierw były zespoły, pierwsze próby, poszukiwanie własnego stylu.
Prawdziwy przełom przyszedł wraz z albumem Sen, który otworzył jej drzwi do szerokiej publiczności. Potem przyszły kolejne sukcesy — płyta Szok’n’Show, a wreszcie kultowy już Dziecko.
To właśnie wtedy jej piosenki zaczęły żyć własnym życiem. „Ostatni”, „Tatuaż”, „Skłamałam” — utwory, które nie były tylko muzyką, ale opowieścią o emocjach, których wielu ludzi nie potrafiło nazwać.
„Śpiewałam o tym, co czułam. Niczego nie udawałam” — mówiła Edyta Bartosiewicz.
Była na szczycie. Koncerty, nagrody, uznanie. Wszystko, co dla wielu artystów jest celem, dla niej stało się rzeczywistością. A jednak właśnie wtedy wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Zniknęła. Nie było jednego komunikatu, jednego wyjaśnienia. Z dnia na dzień przestała być obecna tak jak wcześniej. Dla fanów to była cisza — trudna do zrozumienia.
Powód był jednak bardzo realny. Problemy zdrowotne, a konkretnie kłopoty z głosem, sprawiły, że nie była w stanie śpiewać tak jak wcześniej.
Dla wokalistki to coś więcej niż przeszkoda — to utrata narzędzia, którym wyraża siebie.
„Był moment, kiedy myślałam, że już nigdy nie wrócę na scenę” — przyznała.
Do tego doszły kwestie osobiste, zmęczenie, potrzeba odcięcia się od świata, który przez lata był intensywny i wymagający. Jej zniknięcie nie było więc ucieczką — było koniecznością.
W tym czasie skupiła się na życiu prywatnym. Z dala od sceny, od mediów, od oczekiwań. To był okres, który pozwolił jej spojrzeć na wszystko inaczej.
„Musiałam się zatrzymać, żeby zrozumieć, kim jestem poza muzyką” — mówiła. I właśnie wtedy zaczęła się powolna droga powrotu.
Nie spektakularna, nie nagła. Raczej ostrożna, pełna wątpliwości, ale też nadziei. Po latach ciszy pojawił się album Renovatio — symboliczny tytuł, który oznaczał odnowę.
Powrót Edyty Bartosiewicz nie był próbą powrotu do przeszłości. Był raczej nowym początkiem — bardziej świadomym, spokojniejszym.
„Nie jestem już tą samą osobą co kiedyś. I dobrze” — podkreślała.
Jej życie prywatne zawsze pozostawało w cieniu. Nie budowała kariery na skandalach ani na obecności w mediach. Raczej chroniła to, co dla niej najważniejsze — rodzinę, spokój, codzienność.
Dziś jej obecność na scenie ma inny wymiar. To nie jest już pogoń za sukcesem. To spotkanie z publicznością, która przez lata czekała.
Historia Edyta Bartosiewicz to opowieść o czymś więcej niż kariera. To historia o ciszy, która była potrzebna.
I o głosie, który — nawet jeśli na chwilę zamilkł — nigdy nie przestał być ważny.
Andrzej Deskur ma młodszą o osiemnaście lat żonę. Dla niej porzucił swoją pierwszą żonę, Beatę Nowak
Monika Richardson od lat należy do tych kobiet polskich mediów, o których mówi się nie…
Dorota Wellman dziś kojarzy się milionom Polaków ze spokojem, poczuciem humoru i charakterystycznym dystansem do…
Choć od lat Joanna Urbańska i Janusz Józefowicz funkcjonują w świecie polskiego show-biznesu jako jedna…
Grzegorz Markowski od dekad należy do grona najbardziej rozpoznawalnych głosów polskiej muzyki rockowej. Ale za…
Są tragedie, po których życie już nigdy nie wraca do dawnego rytmu. Dla Barbary Brylskiej…
W świecie polskiego kina i teatru nie brakowało wielkich miłości, ale niewiele z nich budziło…