Nasz syn jest najcenniejszą rzeczą, jaką mamy. Jest naszym jedynym dzieckiem. Przez całe jego życie staraliśmy się zrobić dla niego wszystko, co w naszej mocy.
Ale on w ogóle nie docenił naszej pomocy. Odwrócił się od rodziców, a ja nawet nie rozumiem, czym zawiniliśmy. Musimy jednak porozmawiać o wszystkim po kolei.
Dwa lata temu nasz syn Dawid postanowił się ożenić. Nie chcieli wystawnego wesela. Ale mój mąż i ja zdecydowaliśmy, że nie możemy zostawić naszych dzieci bez przyzwoitego prezentu.
Przed ślubem wzięliśmy kredyt hipoteczny i wynajęliśmy mieszkanie dla nowożeńców. Zarejestrowaliśmy je oczywiście dla siebie.
W końcu synowa jest dobra, ale w rodzinie jakoś bezpieczniej. Chcieliśmy, żeby nasz syn miał gdzie mieszkać.
Na weselu daliśmy młodym klucze w prezencie. Potem jeden komplet zatrzymałam dla siebie. Byli szczęśliwi i bardzo mi dziękowali. Mój mąż i ja również byliśmy szczęśliwi.
Zaraz po ślubie wprowadzili się do mieszkania i umeblowali je na własny koszt. Postanowiłam, że chcę zadowolić moją synową, więc zaczęłam od czasu do czasu odwiedzać mieszkanie. Cały dzień są w pracy. Kiedy ich nie ma, przychodzę, sprzątam i gotuję.
Moja synowa jest bałaganiarą. Kiedy nie przychodzę, w domu panuje bałagan. Jest dużo prania, toaleta jest nieumyta. Nie mówię o gotowaniu. W lodówce widziałam same parówki.
Zaczęłam więc odwiedzać ich prawie codziennie. Nie narzucałam się, przychodziłam, kiedy ich nie było. Potem zadzwoniłam do syna i powiedziałam mu, co zrobiłam. Poprosiłam go, by częściej sprzątał i prawidłowo się odżywiał. Bo bez domowego jedzenia to nic dobrego.
Wydawało mi się, że poprawiam ich życie. Ale pewnego dnia mój syn przyszedł do nas i przyniósł klucze do mieszkania ze słowami:
„Jeśli zamierzasz ciągle wtrącać się w nasze życie i mówić nam, co mamy robić, to nie potrzebuję tego mieszkania. Zawsze nas obwiniasz. A ja i moja żona możemy decydować, kiedy sprzątać i co jeść!”.
Zostawił klucze i poszedł. Okazało się, że przeprowadzili się do wynajętego mieszkania. Po jego narzekaniach okazało się, że byłam złą matką, skoro pomagałam im we wszystkim. Opiekowaliśmy się nim. Co powinnam teraz zrobić? Czy powinnam pójść i przeprosić, że się nimi opiekowałam?
Najmądrzejsze kobiety wśród znaków zodiaku. Wszyscy ich słuchają