Niedawno byliśmy w domku letniskowym. W naszej wiosce jest wiele opuszczonych działek.
Tylko samotne tulipany przypominają nam, że kiedyś w tym miejscu był kwietnik:
Kilka lat temu również zaprzestaliśmy naszych wycieczek do domku letniskowego. Chodzi o to, że znalazłam inną pracę, w której prawie nie miałam weekendów.
Ponadto moi rodzice zestarzeli się, a ich stan zdrowia pogorszył się. Nie było więc czasu na odwiedzanie domku letniskowego.
Ale nie przestaliśmy płacić składek członkowskich. Dobrze, że administracja towarzystwa ogrodniczego znajduje się w mieście i nie trzeba wyjeżdżać poza miasto, ale w domku letniskowym w ogóle się nie pojawialiśmy.
I pewnego dnia otrzymaliśmy telefon od sąsiada, który już nie żyje i poinformował nas, że nasze ogrodzenie zostało usunięte, a słupki wykopane.
Nawet już zainstalowane na ich działce i przemalowane. Zrobili to sąsiedzi, których działka znajduje się naprzeciwko naszej, po drugiej stronie drogi.
Magda, tak ma na imię sąsiadka, kiedyś razem pracowałyśmy. Szczerze mówiąc, na początku nie mogłam nawet uwierzyć, że Magda mogła ukraść słupy.
Poszliśmy do domku letniskowego i okazało się, że samochód sąsiadki stoi zaparkowany na naszej działce, a ogrodzenia i słupków tak naprawdę nie ma.
Chciałabym zauważyć, że słupki częściowo zniknęły. Niektóre nadal stały, a niektóre leżały na obwodzie, zostały wyciągnięte razem z cementem, ale potem zmieniły zdanie. Na miejscu była też furtka.
Wyobraźmy sobie właśnie taki obrazek: brak ogrodzenia i furtka. I to zamknięta na klucz. Na pewno nikogo nie wpuści.
Kiedy wysiedliśmy z samochodu, Magda podeszła do nas, ucieszona naszym widokiem.
Całą podróż zastanawiałam się, co mogłabym im powiedzieć, co sprawiłoby, że wstydziliby się jak nigdy w życiu.
I w końcu zapytałam ich po prostu: dlaczego wykopali nasze słupy i czy nie jest im wstyd?
„Cóż, nie zabraliśmy wszystkiego. A poza tym myśleliśmy, że już nie będziesz się zajmował domkiem letniskowym” – odpowiedziała mi Magda z obrazą w głosie.
Być może to nasza wina, że nie podróżujemy i zaniedbujemy działkę. Ale przecież nie można zabierać cudzych rzeczy.
Stopniowo porządkowaliśmy domek letniskowy. Na naszej działce zebrało się tyle śmieci, że można by je wywieźć wywrotką! I nie były to tylko liście, gałęzie i drzewa. Były też potłuczone naczynia, jakieś dziwne buty i elementy wyposażenia.
Prawdopodobnie inni właściciele domków letniskowych wyrzucali śmieci na naszą działkę. Wtedy nie musielibyśmy wywozić śmieci na wysypisko, bo była pusta działka, nawet jeśli należała do kogoś innego.
„Twoja żona za dużo je, zrobię z tym porządek”: podsłuchałam rozmowę teściowej z moim mężem
Była żona mojego męża przywiozła swoje dzieci do naszego domu na wakacje. Zapomnieli mnie zapytać