Anna często chodziła do restauracji na kawę i nikt nie rozumiał, dlaczego to robi. Ale potem wszyscy zrozumieli i zaczęli jej zazdrościć

Wszyscy śmiali się z jednej kobiety. Śmiali się bardzo, gdy kolega sportretował tę kobietę. Siedziała wyprostowana, piła kawę z filiżanki i patrzyła arogancko, wyniośle w dal. W restauracji!

A więc to tam chodzi i tak się bawi, ta Anna! Ma dziurę w kieszeni od bajgla, malutką pensję, wygląda jak szara myszka, a chodzi do luksusowej restauracji!

Jest tam wielkie okno i moja koleżanka zobaczyła Annę przy stoliku. A potem weszła i patrzyła na nią od drzwi, chichocząc.

To było naprawdę zabawne – skromna pracownica z nędznego biura siedząca bezczelnie przy stoliku w tak luksusowym miejscu.

Anna chodziła do restauracji raz w miesiącu. Oszczędzała na to pieniądze, bardzo skrupulatnie i systematycznie.

screen Youtube

Wiecie, ile kosztuje tam filiżanka kawy i ciastko? Lepiej nie wiedzieć, żeby nie musieć zaciskać kciuków jak koledzy Anny. To ekskluzywny lokal dla bogatych. Zupełnie nie dla Anny!

Co więcej, nie była lubiana w restauracji. Jakie było zamówienie: kawa i ciasto? Ale był to lokal wysokiej klasy, więc obsłużono ją bardzo uprzejmie, arystokratycznie. Tylko za szybko, wydawało się Annie.

Nie masz czasu w pełni nacieszyć się luksusem, delikatnymi aromatami, prawie przezroczystą porcelaną… Za szybko cię obsługują, jedyna wada….

Ale Anna zawsze zostawiała napiwek, jakżeby inaczej? I nie ociągała się – ociąganie się to zła forma. Płaciła i wychodziła, starając się trzymać plecy prosto, w swojej jedynej „weekendowej” sukience z koronką. To były miesięczne wakacje, impreza, szalony wydatek. Ale to było marzenie.

Tylko w takich chwilach, przy filiżance kawy w pięknej starej sali, Anna czuła, że naprawdę żyje. Prawdziwa. To było jej prawdziwe życie, jej marzenie.

I nic nie było zbyt trudne, by przez pół godziny żyć swoim prawdziwym życiem. Być szczęśliwą i być sobą. Ile kosztuje pół godziny prawdziwego szczęścia? Proszę bardzo…

Anna mieszkała ze swoją starą matką. Sama miała ponad pięćdziesiąt lat. Ale wszyscy nazywali ją „Anna”, ponieważ była taka mała i krucha.

Szara myszka o imieniu Anna. A oto ona, spędzająca czas w luksusowych restauracjach! Wszyscy się śmiali i żartowali. To było naprawdę komiczne…

A Anna uśmiechała się cicho i nie odpowiadała, choć czasem łza spływała jej po policzku. Nie było jej żal samej siebie. To było jej marzenie.

I co miesiąc chodziła na kawę do tej starej, cudownej restauracji. Przynajmniej raz w miesiącu musiała być żywa.

I wtedy do stolika Anny przysiadł się bardzo miły pan w eleganckim garniturze. W restauracji przygotowywano jakieś wydarzenie i tylko stolik Anny przy wejściu był wolny.

Mężczyzna również zamówił kawę. I malutką porcję słodkiego, lepkiego napoju w zabawkowej szklance. Miał bardzo ładny zielony kolor. Mężczyzna również wyglądał świetnie.

Mężczyzna miał na imię Bartosz. I on i Anna od razu się w sobie zakochali, pojawiło się uczucie. To było tak, jakby umówili się, że spotkają się w tej sali i tak się stało. Umówili się sto lat temu. A teraz wreszcie się spotkali!

Bartosz nie odrywał wzroku od Anny, swoich pięknych brązowych oczu. A Anna kwitła i uśmiechała się radośnie, ze szczęścia, z miłości. Spotkali się i zostali razem na zawsze.

Myślicie, że Bartosz jest bogatym człowiekiem? Wcale nie. Jest zwykłym naukowcem z bardzo skromną pensją. Ale raz w miesiącu zakładał jeden drogi garnitur, idealnie wiązał krawat, a potem szedł do restauracji na kawę.

Początkowo nie spotykał się z Anną. A potem nadszedł dzień, kiedy to zrobili. Idealnie. I na zawsze.

Nie ma nic pustego w naszych pragnieniach i marzeniach. Nie ma nic pustego w naszych motywacjach, o ile nikogo nie krzywdzą. Coś ciągnie nas ku marzeniom i spotkaniom.

Idziemy tam, gdzie prowadzi nas serce. Tam, gdzie czujemy, że żyjemy. Tam, gdzie czeka na nas nasza osoba – ona też tam przyjdzie. To się zdarza.

Sandra Kubicka podzieliła się z fanami dobrą wiadomością, ci nie ukrywają radości: „Aaa super Sandra, gratulacje”

Żona nie powiedziała swojemu nowemu mężowi, że jej były mąż jej pomaga, ponieważ myślała, że należy to do jej syna

Żona nie powiedziała swojemu nowemu mężowi, że jej były mąż jej pomaga, ponieważ myślała, że należy to do jej syna