Screenshot
Przeżyli razem niemal trzydzieści lat, wychowali dzieci i byli częścią świata sztuki, w którym muzyka, teatr i literatura przenikały się z codziennym życiem.
Jednak za spokojną fasadą tego małżeństwa przez lata narastały emocje, o których opinia publiczna dowiedziała się znacznie później.
Wojciech Młynarski był człowiekiem wyjątkowego talentu. Poeta, satyryk, autor tekstów i wykonawca — należał do tych artystów, którzy potrafili kilkoma wersami powiedzieć o życiu więcej niż inni całymi książkami.
Jego piosenki śpiewała cała Polska, a teksty już dawno stały się częścią polskiej kultury.
Jednak w życiu prywatnym Młynarski był człowiekiem znacznie bardziej skomplikowanym, niż mogło się wydawać ze sceny.
Adrianna Godlewska poznała go w czasie, gdy jego kariera dynamicznie się rozwijała. Była aktorką — kobietą bardzo piękną, spokojną, a jednocześnie silną charakterem.
„Kochałam mojego męża, mój dom, moje dzieci… Uważałam, że każdy może wyrzucać śmieci, ale nie każdy napisze piękny wiersz”
Razem stworzyli rodzinę, która przez długi czas wydawała się niemal idealna dla polskiego środowiska artystycznego.
W małżeństwie urodziło się troje dzieci — Agata Młynarska, Jan Emil Młynarski i Paulina Młynarska. Z czasem to właśnie dzieci stały się najważniejszą częścią dziedzictwa tej rodziny.
Szczególnie Agata Młynarska, która poszła drogą ojca i została jedną z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek telewizyjnych w Polsce.
Mimo twórczej atmosfery i wspólnego życia ich małżeństwo zaczęło stopniowo pękać. Osoby z bliskiego otoczenia mówiły, że Młynarski był człowiekiem bardzo emocjonalnym, pełnym pasji i nie zawsze łatwym w codziennym życiu.
Łączyły się w nim wielka charyzma i wewnętrzny niepokój. Najbardziej bolesnym momentem dla Adrianny okazał się dzień, który miał być dla niej świętem.
5 marca 1987 roku w domu Godlewskiej odbywało się rodzinne przyjęcie imieninowe. Dom był pełen gości, atmosfera ciepła i rodzinna. I właśnie wtedy Wojciech Młynarski poinformował żonę, że od niej odchodzi.
„Moment był wybrany z premedytacją. Dom pełen gości, którymi musiałam się zająć… Powiedział: teraz będę mieszkał u przyjaciół, proszę do mnie nie dzwonić ani mnie nie szukać”.
Według wspomnień Adrianny ten moment był wcześniej zaplanowany. Młynarski oznajmił jej, że zamieszka u znajomych i nie chce, by próbowała się z nim kontaktować.
„To był grom z jasnego nieba” – wspominały dzieci.
Dla Godlewskiej był to ogromny wstrząs. Najbardziej bolesne było jednak to, że chwilę później musiała wrócić do gości i zachowywać się tak, jakby nic się nie wydarzyło. Po latach przyznała, że właśnie wtedy zrozumiała, iż tego małżeństwa nie da się już uratować.
Przyczyną rozstania była nowa relacja Młynarskiego. Sam artysta później bardzo rzadko wracał publicznie do tego tematu, jednak media przez lata rozpisywały się o jego zdradzie i nowym uczuciu.
Dla Adrianny był to wyjątkowo trudny okres — szczególnie dlatego, że ich rodzina przez długi czas uchodziła za jedną z najbardziej zgodnych w polskim środowisku artystycznym.
Mimo bólu i rozczarowania Godlewska nie zamieniła swojego życia w publiczny dramat. Nie urządzała medialnych skandali i nie próbowała rozliczać byłego męża na łamach prasy.
Wręcz przeciwnie — przez lata pozostawała powściągliwa i bardzo dyskretna w kwestii szczegółów ich rozstania.
I właśnie to wzbudzało wobec niej jeszcze większy szacunek. Z biegiem lat Wojciech Młynarski zaczął poważnie chorować.
Jego stan się pogarszał, a sam artysta coraz rzadziej pojawiał się publicznie. Mimo dawnych ran Adrianna Godlewska nie pozostała obojętna wobec człowieka, z którym spędziła większą część życia.
Najbardziej poruszające było to, że przed śmiercią Młynarskiego dawne napięcia między nimi zniknęły. Osoby z otoczenia rodziny mówiły, że Adrianna potrafiła wybaczyć mu to, co kiedyś tak bardzo ją zraniło.
Sam Młynarski w ostatnich latach życia był już zupełnie innym człowiekiem — cichszym, bardziej zmęczonym i znacznie mniej podobnym do charyzmatycznego artysty, który kiedyś podbijał scenę. Choroba sprawiła, że spojrzał na życie inaczej.
Jego śmierć w 2017 roku była wielkim ciosem dla polskiej kultury. Jednak obok historii wielkiego artysty pozostała też inna — bardzo ludzka opowieść o miłości, zdradzie, latach wspólnego życia i przebaczeniu, które przyszło zbyt późno.
Bo czasami nawet najgłośniejsi ludzie sceny pod koniec życia myślą już nie o sławie, lecz o tych, których kiedyś naprawdę kochali.
Michał Sumiński dla kilku pokoleń Polaków pozostał tym samym „panem od przyrody” — spokojnym głosem…
Joanna Przetakiewicz należy do tych postaci polskiego życia publicznego, które dawno wykroczyły poza świat mody…
Mateusz Rusin dla wielu polskich widzów na zawsze pozostanie skromnym i dobrym księdzem Maciejem z…
Andrzej Zydorowicz był kiedyś jednym z tych głosów, które w Polsce rozpoznawano od pierwszych sekund.…
W polskim show-biznesie dzieci gwiazd niemal zawsze dorastają w świetle kamer. Jedni szybko przyzwyczajają się…
Polska kultura straciła jedną z najcieplejszych i najbardziej szczerych artystek swojego pokolenia. Stanisława Celińska przez…