Rozrywka

„A kto pomyślał o mnie”: syn przyjeżdża do mnie z synową i jej rodziną na obiad, a ja już jestem na emeryturze

Czasami mam ochotę trzasnąć drzwiami przed nosem teściowej i teścia. Co za dziwni ludzie! Ja nigdy nie byłabym w stanie tego zrobić.

Przychodzą w każdą niedzielę z pustymi rękami, a wychodzą najedzeni do syta, a do tego jeszcze proszą o coś na wynos.

Próbowałam zasugerować synowej, że to nie w porządku, ale jej odpowiedzi o „więzach rodzinnych” natychmiast stawiały mnie w miejscu.

Kiedyś przyszła do mnie przyjaciółka i zapytała, dlaczego znów gotuję dla całej rodziny, widząc, jak ostrożnie wyjmuję ciasto z piekarnika.

Tak, przyznałam się, że syn z rodziną przyjeżdżają, a Ola obiecała przywieźć mamę z bratem, aby „wzmocnić więzi rodzinne”.

screen Youtube

Postawiłam ciasto na stół i zamyśliłam się. Może to naprawdę godne pochwały, że synowa stara się zjednoczyć rodziny, ale dlaczego zawsze dzieje się to w moim domu? I, co najważniejsze, moim kosztem.

Już dawno jestem na emeryturze. Mieszkam sama, ponieważ mąż zmarł wiele lat temu, a syn Donald dawno dorósł i założył własną rodzinę. Mam jedno dziecko, więc zawsze starałam się go wspierać i pomagać.

Donald jest dobrym mężem i ojcem, a jego żona Ola jest przyjazną, mądrą i troskliwą kobietą. Czego więcej może chcieć matka, która pragnie szczęścia dla swojego syna?

Kiedy Donald i Ola budowali swój dom, nie zastanawiałam się ani chwili – oddałam im wszystkie swoje oszczędności.

Bo co jest ważniejsze: pieniądze czy przytulny, przestronny dom dla moich wnuków? A mam ich troje. Pomagałam, jak mogłam: opiekowałam się dziećmi, piekłam ciasta, lepiłam pierogi, żeby ułatwić im życie.

Ale ostatnio wszystko się zmieniło. Na początku wydawało się to urocze. Młodzi postanowili przyjeżdżać do mnie w każdą niedzielę.

Donald mówił, że dzieciom ważne jest spędzanie czasu z babcią. Byłam szczęśliwa. Ola zaproponowała, żeby niedzielne obiady stały się tradycją: zbieraliśmy się razem, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, dzieliliśmy się nowinkami.

Byłam wzruszona i nawet nie zastanawiałam się, jak to wpłynie na mnie. Pierwszy niepokojący dzwonek zabrzmiał, gdy Ola przyprowadziła swoją mamę.

Powiedziała, że ważne jest, aby się poznać, aby dzieci wiedziały, że mają dużą i przyjacielską rodzinę.

No dobrze. Nie miałam nic przeciwko. Nawet cieszyłam się z wnuków. Ale potem przyjechała siostra mamy Oli. Następnym razem ktoś jeszcze z ich rodziny.

Teraz stało się to systematyczne: przyjeżdżają całym klanem. Czasami jest to 8–10 osób i nie zdążam nawet zapamiętać wszystkich.

Każda taka wizyta to poważne wydatki. Trzeba kupić produkty, przygotować nie tylko obiad, ale i coś na herbatę: ciasta, ciastka, kanapki. Na początku po prostu dokupowałam smakołyki, ale teraz stało się to zbyt drogie. Muszę wszystko sama przygotowywać.

Zawsze myślałam, że dam radę, ale ceny żywności są teraz takie, że nawet proste wypieki nie są tanie. Na te „obiady dla wzmocnienia więzi” wydaje się kilka tysięcy złotych miesięcznie.

Staram się oszczędzać, jak tylko mogę, ale to nie rozwiązuje głównego problemu. To odbiera mi siły, czas i zdrowie. A co najważniejsze – nie potrafię powiedzieć „nie”.

Pewnego razu postanowiłam porozmawiać z synem, czy naprawdę muszę za każdym razem gotować dla tylu osób? Może następnym razem spotkają się u nich?

Ale Donald uważa, że to drobiazgi. Olia w ten sposób stara się zjednoczyć rodziny. Czy to nie piękne? Westchnęłam, bo kto pomyśli o mnie?

Czułam, że mnie nie słyszą. To było nieprzyjemne. Nie chcę, żeby syn pomyślał, że jestem chciwa lub skąpa na wnuki. Ale moje siły się wyczerpują.

Może problem leży we mnie. Dorastałam w rodzinie, w której pomaganie sobie nawzajem było normą. Nasza rodzina zawsze była zżyta, ale rozumieliśmy granice. Widywaliśmy się podczas wielkich świąt, a przez resztę dni każdy zajmował się swoimi sprawami.

Boję się, że jeśli powiem „nie”, Ola się obrazi. Być może po prostu nie rozumie, ile to mnie kosztuje.

Myślałam, żeby zasugerować, że byłoby miło, gdyby sami czasem coś przynieśli. Ale jak to będzie wyglądało? Może za bardzo przejmuję się tym, co pomyślą inni.

Kocham swoją rodzinę. Kocham Olę, jej dzieci, nawet jej mamę, chociaż bardzo się od siebie różnimy. Ale wydaje mi się, że w tym „dużym i zgranym gronie” czuję się zbędna. A dokładniej, jak gospodyni na obcym przyjęciu.

Planowałam, że praca we Włoszech pomoże naszej rodzinie, ale po wielu latach wróciłam do domu z pustymi rękami

Podczas pożegnania papieża Franciszka wydarzyło się to samo, co podczas pożegnania Jana Pawła II

„Pomogę ci z sałatkami. I tak nie gotujesz tak dobrze jak ja” : powiedziała teściowa, przekraczając próg domu

Roman Tkach

Życiorys: 2018 - 2021 - redaktor naczelny i dziennikarz portali Dzisiaj (do 2018) i Kraj (do 2021). 2022 i do chwili obecnej - redaktor portalu internetowego Koleżanka. Edukacja: Narodowy Uniwersytet Biozasobów i Zarządzania Przyrodą w Kijowie. Specjalność: Wydział Agrobiologii. Poziom wykształcenia: specjalista. Zainteresowania: wędkarstwo, sport, czytanie książek, podróże.

Recent Posts

Jarosław Kaczyński zniknął z przestrzeni medialnej. Rzecznik PiS odpowiedział na wszystkie pytania i rozwiał wątpliwości

Są momenty, które zatrzymują nawet tych, którzy przez całe życie byli w ruchu. Dla Jarosława…

2 tygodnie ago

Jak dziś wygląda syn legendarnego Johna Lennona z The Beatles i Yoko Ono. Czym zajmuje się potomek słynnej pary

Urodził się w samym środku legendy. Gdy przyszedł na świat, jego ojciec był ikoną muzyki,…

3 tygodnie ago

Mój mąż zawsze wybiera w naszych relacjach swoją mamę. Nie wiem, czy jestem gotowa żyć w takim formacie

Kiedy wychodziłam za mąż, byłam przekonana, że tworzę nową rodzinę. Że od tej chwili „my”…

3 tygodnie ago

Michał Wiśniewski i jego piąta żona przechodzą obecnie trudny okres. Czy dojdzie do rozwodu

Życie Michała Wiśniewskiego od zawsze toczyło się na oczach całej Polski. Scena była jego domem,…

3 tygodnie ago

Dlaczego Dolly Parton nigdy nie została matką. Czy piosenkarka żałuje swojego wyboru i co sądzi o macierzyństwie

Dolly Parton od dekad pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet świata muzyki. Jej głos, peruka,…

3 tygodnie ago

Mama najpierw zaprosiła wnuki do siebie na weekend, a potem okazało się, że wcale nie ma dla nich czasu. Dobrze, że w tamtym momencie przyszła do mnie przyjaciółka

Mama sama zaprosiła nas do siebie na weekend. Zaproponowała też, żebyśmy zostawili u niej wnuki,…

3 tygodnie ago