Występ Skolima podczas wydarzenia „Przyszłość.pl” w Juracie od początku budził emocje.
Popularny wokalista, którego koncerty od dawna przyciągają tłumy, pojawił się na scenie w prezydenckiej rezydencji mimo wcześniejszych apeli o odwołanie jego występu.
Kiedy jednak opadły pierwsze emocje, na pierwszy plan wyszło inne pytanie: ile właściwie kosztował udział gwiazdora w wydarzeniu organizowanym przez Karola Nawrockiego?
Odpowiedź okazała się zupełnie inna, niż można było przypuszczać.
Skolim, czyli Konrad Skolimowski, należy dziś do najbardziej rozpoznawalnych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce.
Jego kariera w ostatnich latach nabrała ogromnego tempa. Artysta występuje niemal bez przerwy, a jego kalendarz koncertowy jest wypełniony po brzegi.
Media wielokrotnie informowały o wysokich stawkach, jakie może otrzymywać za prywatne i komercyjne koncerty.
W zależności od wydarzenia w przestrzeni medialnej pojawiały się kwoty sięgające nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych za jeden występ.
Nic więc dziwnego, że informacja o jego koncercie w Juracie natychmiast wywołała pytania o honorarium.
„Przyszłość.pl” odbyło się 29 i 30 sierpnia w prezydenckiej rezydencji w Juracie. Było to wydarzenie skierowane przede wszystkim do młodych ludzi w wieku od 18 do 26 lat. W programie znalazły się rozmowy, debaty, spotkania, aktywności sportowe oraz część muzyczna.
Na scenie pojawili się między innymi Skolim, Kubańczyk, WonerS, Tomasz Lubert oraz południowokoreańscy bracia Lee.
Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy obecność Skolima była szeroko komentowana. Powodem były przede wszystkim teksty jego piosenek, które część osób uznała za nieodpowiednie dla wydarzenia kierowanego do młodego pokolenia.
Do odwołania koncertu apelowali między innymi rodzice, a Państwowa Komisja do spraw Przeciwdziałania Pedofilii również zabrała głos w tej sprawie.
Ostatecznie do odwołania występu nie doszło. Skolim pojawił się na scenie i zagrał dla uczestników wydarzenia.
Na tym jednak historia się nie skończyła. Szczególną uwagę zwrócono na fakt, że Skolim wystąpił z kontuzjowaną nogą.
Artysta pojawił się na scenie w ortezie po urazie, którego doznał wcześniej podczas jednego z koncertów. Mimo problemów zdrowotnych nie zrezygnował z występu i kontynuował koncertowanie.
Po koncercie pojawiły się również zdjęcia Skolima z Karolem Nawrockim. Muzyk i jego ekipa spotkali się z prezydentem, a wspólna fotografia szybko trafiła do internetu.
Sam udział artysty w wydarzeniu był szeroko komentowany, jednak jego przedstawiciele podkreślali, że nie zamierzają przejmować się krytyką i skupiają się przede wszystkim na pracy.
Największe zaskoczenie przyszło jednak później. Wcześniej pojawiały się informacje, że artyści zaproszeni do Juraty otrzymają za swoje występy symboliczne wynagrodzenie.
Ostatecznie Kancelaria Prezydenta przekazała, że było inaczej. Rzecznik Rafał Leśkiewicz poinformował, że artyści nie otrzymali żadnych honorariów za swoje koncerty. Oznacza to, że również Skolim wystąpił w Juracie bez wynagrodzenia za sam koncert.
To właśnie ta informacja najbardziej zaskoczyła opinię publiczną. Szczególnie że w przypadku Skolima mowa o artyście, którego koncerty należą obecnie do bardzo dobrze opłacanych wydarzeń na polskim rynku muzycznym.
Nie można jednak mylić braku honorarium z brakiem jakichkolwiek kosztów organizacyjnych. Kancelaria poinformowała jedynie, że wykonawcy nie pobrali wynagrodzenia za występy.
Nasi artyści nie wzięli żadnych honorariów za występy w Juracie — wyjaśnił Rafał Leśkiewicz.
Koszty techniczne, organizacyjne czy związane z przygotowaniem sceny to osobna kwestia.
Sam Skolim przez lata przeszedł drogę od aktora i początkującego wokalisty do jednego z najpopularniejszych wykonawców muzyki latino i disco polo w Polsce. Dziś jego nazwisko jest znane także osobom, które na co dzień nie śledzą tego gatunku muzyki.
Charakterystyczny wizerunek, dynamiczne koncerty i utwory, które szybko trafiają do internetu, sprawiły, że artysta zbudował własną, bardzo rozpoznawalną markę.
Dlatego jego obecność w Juracie była czymś więcej niż kolejnym koncertem w kalendarzu. Znalazł się w miejscu, które zwykle kojarzy się z polityką, państwowymi uroczystościami i oficjalnym życiem głowy państwa.
Tym razem jednak scenę przejęła muzyka, a Skolim znalazł się w samym środku wydarzenia, o którym przez kilka dni mówiła cała Polska.
Jedni krytykowali wybór artysty, inni bronili prawa organizatorów do zapraszania wykonawców popularnych wśród młodych ludzi.
Sam koncert już się jednak odbył. A wraz z informacją o braku honorarium zniknęła jedna z największych niewiadomych całej historii.
Skolim przyjechał do Juraty, wyszedł na scenę mimo kontuzji, zaśpiewał dla uczestników i — jak wynika z informacji Kancelarii Prezydenta — nie otrzymał za ten występ ani złotówki.
W przypadku artysty, którego nazwisko od dawna kojarzy się z wysokimi stawkami koncertowymi, właśnie ten szczegół okazał się najbardziej zaskakującą częścią całej historii.




