Moja przyjaciółka ma syna, który jest już po czterdziestce. Wydawałoby się, że to dobry chłopak: pracuje, potrafi podtrzymać rozmowę, jest zadbany, nie pije i nie imprezuje.
Ale kiedy dochodzi do rozmowy o życiu osobistym, okazuje się, że jest kompletna pustka. I to nie dlatego, że nie interesuje kobiet.
Wręcz przeciwnie, wiele z nich chciałoby spróbować zbudować z nim coś poważnego. Problem leży gdzie indziej — on nie szuka żony, ale prawdziwej księżniczki z bajki.
Ile razy rozmawiałyśmy z przyjaciółką na ten temat, tyle razy wzdychała: „Nie wiem już, co mu powiedzieć. Jakby był dorosłym mężem, a w głowie miał jakieś fantazje”.
A on, siedząc obok, spokojnie oświadcza: — Ona musi być ładna, dobrze zarabiać, bezdzietna i mieć trzypokojowe mieszkanie, żeby się do niej wprowadzić.

O mało nie spadłam z krzesła na te słowa. I śmiech, i grzech. Już dawno powinien sam zapewnić dom i rodzinę, a on wymaga od kobiety gotowego pakietu „idealnych warunków”.
Już dawno powinien sam zapewnić dom i rodzinę, a on wymaga od kobiety gotowego pakietu „idealnych warunków”. Przyjaciółka opowiadała, że na jego drodze spotkało go wiele dobrych kobiet.
Jedna była pielęgniarką — dobra, wrażliwa, ze złotymi rękami, ale miała córkę z poprzedniego związku. „Nie, to nie dla mnie” — odciął.
Inna pracowała jako nauczycielka, piekła pyszne ciasta, miała dobre serce, ale mieszkała w dwupokojowym mieszkaniu razem z rodzicami. „Nie pasuje” — znów machnął ręką.
Słuchałam i myślałam: ile lat jeszcze będzie miał czekać na swoją „księżniczkę”? I czy w końcu nie zostanie sam, bo kobiety z jego listy wymagań istnieją tylko w powieściach lub filmach?
Moja przyjaciółka bardzo się martwi. Mówi:
— Boli mnie, gdy patrzę, jak sam się pogrąża. On chce ideału, a życie nie daje ideałów. Dziewczyny, które naprawdę mogłyby uczynić go szczęśliwym, nie mają tego „zestawu”, którego on wymaga. A on nawet nie daje im szansy.
I tu łapię się na myśli, że ta historia jest mi bardzo znana. Bo takich mężów, którzy wiecznie czekają na księżniczkę, jest wielu.
Są przekonani, że zasługują na to, co najlepsze, ale często sami nie są gotowi zaoferować nic w zamian, poza własnymi wymaganiami.
A oto, co najsmutniejsze: życie toczy się dalej, lata mijają, a on nadal jest sam. Im dalej, tym trudniej będzie znaleźć nie tylko „księżniczkę”, ale po prostu osobę, z którą można dzielić życie.
Bo kobiety w jego wieku już dawno zrozumiały, że bajki nie istnieją. Szukają wsparcia, troski i spokoju, a nie męża, który przyjdzie z gotową listą warunków.
Patrzę na przyjaciółkę i widzę jej zmęczenie. Wydaje się, że pogodziła się już z tym, że jej syn może nigdy się nie ożeni. Ale serce matki boli. Bo żadna mama nie chce patrzeć, jak jej dziecko starzeje się w samotności z powodu własnych iluzji.
Czasami wydaje mi się, że on sam to rozumie, ale uparcie nie chce tego przyznać. Łatwiej jest czekać na wymarzoną księżniczkę niż otworzyć serce przed zwykłą kobietą, która być może mogłaby dać mu więcej szczęścia niż jakiekolwiek mieszkania i zarobki.