„Dlaczego to kupiliście. Chciałam dać wam to”: słyszę to od mojej teściowej już od 5 lat, ale to tylko takie gadanie

Mamy zwyczajną rodzinę, którą założyliśmy z mężem w wielkiej miłości. Nasza rodzina jest duża i każdy jest inny. Jestem wyrozumiała dla matki mojego męża, a on jest wyrozumiały dla mojej rodziny.

Moja teściowa zawsze wygląda na urażoną, gdy widzi, że robimy poważny zakup. Chodzi o to, że kiedyś obiecała nam to dać, a teraz jest „smutna”.

Zawsze tak wydyma usta, jakby była obrażona. A na prezenty od matki męża można czekać rok czy dwa. O tym, że obiecała nam coś dać, przypomina sobie dopiero wtedy, gdy już to kupimy.

Obserwuję ten schemat od lat. Zaczęło się to jeszcze przed ślubem. Pobraliśmy się zaraz po ukończeniu studiów, nie mieliśmy zbyt wiele pieniędzy.

Kiedy mój mąż się oświadczył, dał mi srebrny pierścionek. Sama go o to poprosiłam, bo nie lubię zwykłego złota, ani białego, ani srebrnego. Stać nas było tylko na srebrne pierścionki.

screen Youtube

Z okazji oświadczyn mieliśmy małą uroczystość dla naszych rodziców, podczas której moja teściowa zauważyła, że nasze obrączki są bardzo nijakie.

Odpowiedzieliśmy, że nosimy to, na co zapracowaliśmy, a ja wyjaśniłam swój stosunek do metali szlachetnych, że nie lubię zwykłego żółtego złota.

Wtedy teściowa zaczęła wznosić toast i jednocześnie zapowiedziała, że na ślub da nam normalne obrączki, „które spodobają się też synowej”.

No dobrze, skoro chce nam dać obrączki, to niech nam je da. Nie zamierzaliśmy urządzać specjalnej uroczystości, tylko uroczyście podpisać umowę, potem wieczorem posiedzieć z rodziną, a następnego dnia wyjść z przyjaciółmi, by tam świętować.

W międzyczasie bankiet, na którym moja teściowa obiecała nam obrączki, i ślub dzieliło około siedmiu miesięcy. W tym czasie teściowa jeszcze kilka razy wspomniała o swojej obietnicy, ale to było wszystko.

Mój mąż i ja sami kupiliśmy obrączki na ślub. Matka mojego męża zobaczyła je i natychmiast zaczęła się oburzać i obrażać, pytając, dlaczego kupiliśmy te obrączki, skoro obiecała nam, że nam je da.

Czułam się wtedy nawet trochę zawstydzona, ale potem zdałam sobie sprawę, że gdybyśmy sami nie kupili obrączek, to nadal nosilibyśmy srebrne.

Bo nie pamiętam ani jednego przypadku w ciągu pięciu lat, kiedy teściowa obiecała mi coś dać, a teraz to zrobiła.

Zamiast tego obiecuje cały czas. Na przykład obiecała nam nową sofę, kiedy mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu.

Przyjechała w odwiedziny, usiadła na sofie i była przerażona tym, jak wystają sprężyny.

„Nie da się na tym siedzieć, nie wyobrażam sobie, jak ty śpisz! Kupię ci nową, to nasza rocznica” – powiedziała mama mojego męża.

Rocznica była za miesiąc, ale nadal nie dostaliśmy żadnej sofy. Pół roku później nasza stara rozpadła się całkowicie i musieliśmy kupić nową.

Moja teściowa znów była oburzona. Jak mogła – obiecała, a my znowu nie czekaliśmy. Teraz moja teściowa czuje się niekomfortowo.

Podobnie teściowa „podarowała” nam pralkę, zasłony w przedpokoju, a teraz, gdy się przeprowadziliśmy, obiecała nam zestaw kuchenny, jakby za te wszystkie rzeczy, których „nie zdążyła” podarować.

Teraz minął prawie rok od naszej przeprowadzki. Nie było zestawu kuchennego, wszystko było bardzo niewygodne. Nie chodziło o to, że czekaliśmy, aż teściowa nam go da, nie, po prostu oszczędzaliśmy pieniądze.

Ciężko jest spłacać kredyt hipoteczny i oszczędzać pieniądze.

Do ceremonii ślubnej pozostało już tylko kilka minut, a ja stałam przed kościołem i czytałam list od mamy: „Na świecie jest wielu godnych i wspaniałych mężczyzn”

Mój własny brat i jego młoda żona, a tym bardziej ona, chcą, żebym zamieszkała osobno a mieszkanie zostanie dla nich

Tomasz Jakubiak zwrócił się do fanów i opowiedział, co się z nim dzieje: „Muszę odpoczywać”