Każda rozmowa z moją matką sprowadza się do lamentu nad nieszczęśliwym życiem mojego brata, który jest w piątej dekadzie życia bez żony i dzieci. Płacze, jakby nie miała z tym nic wspólnego. Ale gdy tylko jej o tym przypomnieć, odkłada słuchawkę.
Mam starszego brata, Karola. Jest dziesięć lat starszy ode mnie, zawsze dobrze się dogadywaliśmy, był takim starszym bratem, o jakim można było tylko pomarzyć.
Teraz ma czterdzieści trzy lata, nigdy się nie ożenił i uważam, że to w dziewięćdziesięciu procentach wina mojej matki. To ona wkładała szprychy w jego koła.
Pamiętam pierwszy raz, kiedy mój brat przyprowadził do domu dziewczynę. Spotykali się od około roku i byli gotowi się pobrać, ale moja matka robiła wszystko, by ich rozdzielić.
Nie zrobiła tego bezpośrednio, ale w taki sposób, że wydawało się, że nie ma z tym nic wspólnego. Byli młodzi, gorący i żadne z nich nie chciało się poddać.
„Czy możesz sobie wyobrazić, że jest taka sprytna dziewczyna! Pochodziła z jakiejś małej wioski, a tu przylgnęła do faceta z mieszkaniem. Wiadomo, czego ona chce od Karola – wprowadzić się do mieszkania, szybko urodzić, a potem, gdy znajdzie się lepsza opcja, merdać ogonem” – opowiadała moja mama koleżance przez telefon.
Byłam za mała, żeby wszystko w pełni zrozumieć, miałam dziecięcą pewność, że mama jest mądra, że mama wie najlepiej. Tak szybko rozgryzłam trickstera.
Kilka lat później mój brat przyprowadził dziewczynę z powrotem. To poszło jeszcze dalej: mój brat mieszkał z tą dziewczyną w mieszkaniu, które odziedziczył po dziadku.
Moja mama zaprosiła ich, żeby z nami zamieszkali, rzekomo po to, żeby zaoszczędzić pieniądze na ślub, wynajmując mieszkanie.
Zgodzili się, bo na tym spotkaniu moja matka była po prostu miodem i cukrem. A kiedy dziewczyna się wprowadziła, zaczęła się metodycznie czepiać.
Wszystko odbywało się ze słodkim uśmiechem i pozornie w najlepszych intencjach. Dziewczyna została na trzy miesiące, wyprowadzili się z głośnym skandalem, a kilka miesięcy później zerwali. Matka świętowała kolejne zwycięstwo.
Takich historii było jeszcze kilka. Skończyłam już szkołę, wyszłam za mąż i przeprowadziłam się do innego regionu.
Do końca ukrywałam wszystko przed matką, wiedząc, że „w najlepszych intencjach” może przysporzyć mi kłopotów. Ale po prostu nie miała czasu na nic, a teraz nie może do nas dotrzeć.
Nie straciłam kontaktu z bratem. Często rozmawialiśmy i radziłam mu, żeby nie wpuszczał mojej matki za bardzo do swojego życia, ale on się śmiał i mówił, że drze się tam, gdzie jest cienko.
I tak prędzej czy później zerwałby ze swoimi dziewczynami. Nie obwiniał matki o nic. Kiedy wyjechaliśmy z mężem, matka nagle zdała sobie sprawę, że dzieci dorosły.
Córka, choć młodsza, wyszła już za mąż, a syn wciąż był kawalerem. Mama w pośpiechu zaczęła układać Karolowi życie osobiste. Jego brat rozpoczął serię egzaminów.
Matka zapraszała na kolacje niezamężne dziewczyny, ale brat był już przyzwyczajony do życia w pojedynkę, nie zawracał sobie głowy żadnymi długotrwałymi związkami. Więc grzecznie odmawiał wszystkim kandydatkom.
Wtedy moja matka przez jakiś czas go namawiała, a potem podejmowała kolejną próbę. Powiedział mi przez telefon, że już boi się ponownie iść do domu swojej matki, na wypadek, gdyby znów czekała na niego piękna dziewczyna, z myślą o pilnym ślubie i porodzie.
Dziś mój brat ma czterdzieści trzy lata, dobrze zarabia, prowadzi intensywne życie i dużo podróżuje.
Często nas odwiedza, a ja mam dwóch synów, którzy po prostu skaczą z radości, gdy dowiadują się, że wujek Karol przyjeżdża w odwiedziny, uwielbiają go, tak jak on uwielbia ich.
Mój brat czuje się szczęśliwy, ale to nie jest argument dla mojej mamy. Jej zdaniem nie da się być szczęśliwym bez żony i dziecka.
Uważa życie mojego brata za niepewne i nigdy nie przestaje mi na to narzekać. Ale teraz za każdym razem przypominam jej, że sama przyczyniła się do tego, że jej brat żyje w ten sposób.
Choć Karol twierdzi, że nie zbudowałby rodziny, gdyby nie intrygi jej matki, myślę, że to nieprawda. Zniósłby to, w końcu zakochał się w niej, nie wszystko przychodzi od razu.
Ale moja matka nie pozwoliła, by ten związek się zacieśnił. A teraz mój brat już niczego nie potrzebuje.
Swoją ojcowską czułość przenosi na siostrzeńców, a sporadyczne romanse nie pozwalają mu się nudzić. Czy jest szczęśliwy? Cóż, według niego tak.